Celowy błąd to ryzykowna gra. Czytelnik może Cię posądzić o nieznajomość zasad poprawności. Jeśli jednak właściwie odczyta grę, poczuje satysfakcję, a Twój styl zapamięta. Poznaj figury retoryczne, dzięki którym błąd stanie się zaletą tekstu.

Choć poprawność należy, wedle retoryki, do podstawowych cech dobrego wysławiania, to jednak starożytni dostrzegali olbrzymi potencjał, jaki tkwi w celowych błędach. Opisali nawet figury, dzięki którym można mylić się w sposób zamierzony.

Środki te zmuszają do przemyślenia sensu słów, przyciągają uwagę swoją wyjątkowością i pokazują, że autor wierzy w inteligencję czytelnika. A ich nazwy są równie niezwykłe jak one same. Poznaj metaplazm, solecyzm, tmezę i hyperbaton.

Przekształć słowo

Jeśli celowo zmienisz pisownię i brzmienie słowa, a jednocześnie zachowasz jego znaczenie, stworzysz figurę, której starożytni nadali zaskakująco nowoczesną nazwę. Metaplazm.

Gdy mówisz internety zamiast internet lub inną razą zamiast innym razem, pokazujesz swój dystans do języka. Budujesz też nić porozumienia z odbiorcą. Ufasz, że odgadnie, iż popełniłeś błąd celowo.

Figurę tę możesz też wykorzystać po to, by:

  • przytoczyć gwarę (łoda zamiast woda),
  • naśladować dziecięcą wymowę (ogójek zamiast ogórek),
  • naciągnąć rym do swoich potrzeb (mego zamiast mojego),
  • podkreślić emocjonalny stosunek do tematu (bida zamiast bieda),
  • pokazać w dialogu czyjąś nieznajomość zasad poprawności (wyszłem zamiast wyszedłem).

W komiksie Tadeusza Baranowskiego W pustyni i w paszczy (to celowy błąd w tytule) słoń wypowiada następującą kwestię: O ile mogę zasłonić ten oto fortepian, o tyle sam siebie w żaden sposób nie mogę zafortepianić…Wyraz zafortepianić nie istnieje, jednak nawiązuje do zasłonić, a całość tworzy niebanalną grę słów.

W języku reklamy odnajdziemy wiele twórczych językowych przekształceń. Choć powstałe w ten sposób wyrazy są błędne (a w każdym razie nie odnotowują ich słowniki), to często przyciągają uwagę swoją wyjątkowością. Ba, dzięki niej właśnie, wchodzą do języka potocznego. Oto przykłady takich haseł:

Czesi nas dobre piwo
Dla tambylców tu
Piwo, które warzy więcej
Żubr w trawie puszczy
Dżem
dobry
Guten Morning. Dostawa w jeden dzień.

Wyjątkowo zwięzłe i wyraziste slogany powstają z takiego przeobrażenia słowa, dzięki któremu kojarzy się ono z nazwą marki.

Tyskiego najlepszego
Łomżing zaczyna się od leżakowania

Trudno powiedzieć, czy te hasła należą do metaplazmów, z pewnością jednak sprawnie posługują się celowym błędem.

Pobaw się gramatyką

Jeśli nieprawidłowo, lecz celowo, połączysz ze sobą wyrazy, powstanie solecyzm. Nazwa ta pochodzi od miasta Soloi w Azji Mniejszej, którego mieszkańcy znani byli z nieposzanowania poprawności językowej. Oczywiście, jako figura retoryczna, solecyzm będzie błędem zamierzonym.

Przykładem solecyzmu jest określenie popełnić książkę. Czasownik popełnić zwykle kojarzy się z wykonaniem czegoś o znaczeniu negatywnym, np. popełnić grzech. Jak widać, w solecyzmie tkwi duży potencjał humoru.

Orwell, pisząc że „wszyscy ludzie są równi, ale niektórzy równiejsi” wykorzystał błędne stopniowanie przymiotnika równy.  W ten sposób zdemaskował język propagandy, a także pokrętne rozumienie sprawiedliwości w państwie totalitarnym.

Bohaterowie serialu animowanego Pełzaki używali z kolei określenia najlepsiejszy, co z jednej strony miało być osobliwością dziecięcego języka, a z drugiej podkreślić, że coś jest lepsze od najlepszego.

Wiele uroczych solecyzmów znajdziemy w Kubusiu Puchatku, np.
Im bardziej Puchatek zaglądał do środka, tym bardziej Prosiaczka tam nie było.
Kiedy spytają cię, jak się masz, odpowiedz po prostu, że wcale.

Celowym błędem tego rodzaju będzie też słynne hasło reklamowe Brawo ja/Brawo ty. Można je wprawdzie potraktować jako emocjonalny i zapisany poprawnie wykrzyknik, jednak, moim zdaniem, właśnie dziwność i nienaturalność tego zestawienia decyduje o jego popularności.

Z kolei w innym znanym sloganie nie bez powodu brakuje wymaganego słowa i dlatego Kotlin jest BEZ. Ten przykład można też określić jako elipsę.

Rozetnij wyrazy

Aby stworzyć tmezę, bo tak nazywa się kolejne narzędzie retoryczne, należy rozciąć jakieś słowo czy określenie na dwie części, a następnie w środek włożyć inny wyraz. W australijskiej odmianie językiem angielskiego określa się ten środek wyjątkowo trafną, wesołą nazwą: tumba rumba.

I tak, zamiast Lekceważę to sobie, możesz powiedzieć Ważę to sobie lekce. Jak widać, tmeza zachęca czytelnika do tego, by zastanowił się nad sensem słowa.

Ziomek, jako przykład tmezy, cytuje fragment Kwiatów polskich. Tuwim rozcina mianowicie tytuły czasopism „Myśl Narodowa” i „Polska Zbrojna”. Oto wynik:

Myśl do złudzenia Narodowa,
Z Polski na pozór Zbrojnej

Dzięki temu zabiegowi poeta dociera do pierwotnego znaczenia słów, które w tytule uległy skostnieniu i sugeruje, że używa się ich na wyrost.

Tmezę często można spotkać w limerykach. Jacek Urbański w ostatniej linijce limeryku o Chopinie rozcina nazwę Żelazowa Wola po to, by zabawić się jej pisownią.

Chopin nawet przy stole
Nie zważał na pań swawole.
Dlaczego był czysty
Względem pań ognistych?
Bo Żelazową miał wolę.

Ostatnio można też spotkać tmezę na portalach plotkarskich. Objawia się ona w taki sposób, że pomiędzy imię a nazwisko gwiazdy wstawia się jakąś jej wypowiedź lub też określenie, z którym się ta osoba kojarzy.

Przykładowo, nazwisko pewnej gwiazdy (umownie nazwijmy ją Anną Kowalską), której prawdziwy wiek jest nieustannie przedmiotem debaty, zapisuje się np. tak: Anna Wiecznie Młoda Kowalska. Zwykle wtrącenie podaje się w nawiasie, jednak poprawność tego zapisu budzi moje wątpliwości, więc potraktowałam ten dodatek jak przydomek i wyróżniłam dużymi literami.

Czasami takim wtrąceniem jest też jakaś charakterystyczna, zwykle niechlubna, wypowiedź, np. Marta „nie wiem, kim był Kantor” Wróblewska.

Zmień kolejność

Większość figur opisanych w tym artykule ma ciekawe nazwy. Tak też jest i z kolejną. To hyperbaton, znany też jako inwersja. Polega na odwróceniu kolejności słów, w celu, jak to zgrabnie ujmuje Ziomek, „uwydatnienia ich znaczenia bądź wdzięku.”

Choć inwersja nie kojarzy się z celowym błędem, tworzy podobny efekt uniezwyklenia. Zmieniając utarty szyk zdania, uwznioślisz styl, oddalisz go od potoczności, np. Na potęgę Posępnego Czerepu, mocy przybywaj!

Uwydatnisz jakieś słowo lub pojęcie, jeśli, wbrew naturalnej kolejności, postawisz je na początku lub na końcu zdania, np. Sto tysięcy złotych i kontrakt na nagranie autorskiej płyty wygrywa…Natalia!

Najczęściej  odsuwa się przymiotnik od rzeczownika. Gdy przestawisz je w zdaniu Piękna dziewczyna śpiewa otrzymasz Piękna śpiewa dziewczyna.

Ziomek zauważa, że taki szyk zdania może się też sprawdzić ze względów rytmicznych, gdyż nasz język źle toleruje nagły spadek intonacji na końcu zdania. Odczytaj na głos zdania Piękna dziewczyna śpiewa i Piękna śpiewa dziewczyna, by przekonać się, które brzmi bardziej melodyjnie.

Ponieważ inwersja częściej pojawiała się w naszym języku przed wiekami, możemy dzięki niej uzyskać wrażenie archaiczności. Oto przykład, zaczerpnięty z Ogniem i mieczem, w którym rządzi inwersja:
Straszne to czasy, gdy ludzie po lasach wyją, a we wsiach wilcy mieszkają!

A zatem gdy chcesz podkreślić, że produkt ma bardzo długą tradycję lub jego receptura pochodzi sprzed wieków, możesz w tekście reklamowym wykorzystać inwersję.

W Słowniku terminów literackich czytamy: „Wyrazistość inwersji zależy od stopnia wywołanej przez nią trudności w odczytaniu składniowej budowy tekstu.” A zatem im większym wyzwaniem jest dla czytelnika zdanie z inwersją, tym bardziej staje się intrygujące.

Jednak nie należy też nadmiernie komplikować. W Elementach retoryki i erystyki znajdziemy ostrzeżenie przed nadużywaniem tego środka: „Ponieważ tworzone za jego pomocą zdania bywają dość wyrafinowane, mogą przez to sprawiać wrażenie pretensjonalności.”

Hyperbaton może usztywnić styl, ale potrafi też dodać wypowiedzi spontaniczności. Dzieje się tak wówczas, gdy nieoczekiwanie dodamy jakieś słowo do zdania, które wydawało się zamknięte, np. Zachód słońca był piękny, i to morze…

Jak widać, licentia poetica, czyli zagwarantowane prawo poezji do przekraczania norm rozciąga się na inne teksty. Także reklamowe.

Źródła:
Korolko M., Sztuka retoryki, Warszawa 1990
Witkowska-Maksimczuk B., Elementy retoryki i erystyki w przykładach, Warszawa 2014
Ziomek J., Retoryka opisowa, Wrocław 1990

Zdjęcie: Freeimages

Przeczytaj inne artykuły z cyklu Retoryka dla copywritera:
Retoryka dla copywritera#1. Jak powtarzać to, co warte powtórzenia
Retoryka dla copywritera#2. Jak wzmocnić myśl
Retoryka dla copywritera #3. Jak uwypuklić słowo, którego nie ma