zastanawiałeś się kiedyś, czym różni się scenariusz od powieści? A może marzysz, by Twoja powieść stała się kanwą filmu? Oto kilka technik, które stosują scenarzyści, a które przydadzą się także powieściopisarzom.

Mniej znaczy więcej

Przeciętny scenariusz to ok. 100 stron, przeciętna powieść – przynajmniej 200. Czego jest zdecydowanie mniej w scenariuszu niż w powieści? Opisów. Scenarzysta nie będzie opisywał koloru oczu czy fryzury bohatera -  to byłaby tylko strata czasu. Producent czy reżyser wybiorą do tej roli aktora, który wygra casting. Równie zbędny będzie opis mimiki czy intonacji. Nie ma sensu wyręczać aktora w tym, na czym zna się znacznie lepiej od pisarza. Scenarzystę obowiązuje zasada mniej znaczy więcej.

Kiedy piszesz powieść, nie masz producenta, reżysera ani aktora.  Ale to wcale nie oznacza, że jest Ci łatwiej. Wręcz przeciwnie. Sam musisz stworzyć film, który wyświetli się w głowie czytelnika. Scenariuszowa zasada mniej znaczy więcej sprawdzi się także w powieści. Ostrożnie dawkuj słowa, sugeruj, podpowiadaj, ale nie wyręczaj we wszystkim czytelnika. Szkicuj bohaterów. Zresztą, tak jest uczciwiej, bo przecież nikt nie wie wszystkiego o drugim człowieku.

Spójrz, jak szkicuje swojego bohatera Serge Joncour w powieści Ultrafiolet, która została zresztą sfilmowana:

Mężczyzna szedł w ich kierunku swobodnym, lekko nonszalanckim krokiem, charakterystycznym dla ludzi, którzy wiedzą, że są obserwowani. Spoglądał na prawo i lewo, jakby starał się zapamiętać wszystko, co widzi, i jakoś to ocenić. Refleksy światła odbijające się w jego okularach Ray-Ban przesuwały się z jednego planu na drugi: na szmaragdową zieleń trawnika, mieniącą się niczym aksamit, willę Trianon z białego kamienia, basen u podnóża schodów, pływające w nim przezroczyste fotele, leżaki z drzewa tekowego, także puste, cały ten wyrafinowany i bezceremonialny luksus, atmosferę, w której czuł się jak ryba w wodzie.

Zwróć uwagę na słowa: Refleksy światła odbijające się w jego okularach przesuwały się z jednego planu na drugi. Następnie mamy serię zbliżeń: trawnik, biała willa, basen, fotele, leżaki. To prowadzi nas do drugiej zasady „filmowego” pisania, która brzmi:

Pisz, jakbyś filmował

Pisarz, w odróżnieniu od scenarzysty, może pochylić się nad każdym detalem. Wierna tej zasadzie pozostawała Eliza Orzeszkowa, która opisała każdy kwiatek na nadniemeńskiej łące. Niestety, większość czytelników nie docenia jej skrupulatności botanicznej.

A jak filmowcy opisują miejsca? Przypomnij sobie jakąś scenę z filmy kryminalnego, kiedy detektyw wchodzi do mieszkania ofiary. Zwykle kamera pokazuje kilka zbliżeń: zdjęcie syna ofiary, uchylone okno, tabletki na stoliku nocnym.

Pisz jakbyś kamerował. Nie opisuj każdego szczegółu, ale stosuj zbliżenia, kiedy chcesz na coś zwrócić uwagę. Nie za dużo, nie za mało, pozwalając czytelnikowi, by wypełnił resztę.

Im więcej dialogów, tym mniejszy efekt

Dobrzy scenarzyści oszczędnie dozują dialogi. Pewnie Cię to dziwi – zwłaszcza, jeśli wydawało Ci się, że scenariusz to głównie dialog. Owszem, dialogi popychają akcję, ale zbyt wiele dialogów ją unieruchamia. Jeśli bohaterowie filmu wciąż rozmawiają, to prawdopodobnie akcja rozgrywa się w pokojach i kuchniach a oni siedzą w fotelach lub przy stołach kuchennych, wypijając przy tym hektolitry herbaty i gadają, plotkują, gawędzą… Nawet jeśli w tej powodzi słów znajdzie się kilka linijek dobrego dialogu, to nikt ich nie zauważy. Im więcej dialogów, tym mniejszy wywołują one efekt. Dobry dialog powinien pojawić się wtedy, kiedy publiczność jest już jego głodna.

Scenariusz pisze się nie tylko dla ucha, ale i dla oka. W filmie Szeregowiec Ryan jest taka scena, kiedy dwaj oficerowie przyjeżdżają do matki szeregowca Ryana, by poinformować ją, że trzech spośród czterech jej synów zginęło na wojnie. Podchodzą do drzwi i wręczają jej list kondolencyjny. Matka upada na progu. W tej scenie nie pada ani jedno słowo, gdyż byłoby to o jedno słowo za dużo.

W powieściach także powinieneś dozować dialogi. Są sceny, które nie wymagają słów, ponieważ obrazy są wystarczająco silne. Na przykład, gdy mąż zastaje żonę z kochankiem w łóżku albo gdy syn wita się w szpitalu z chorą matką. Są też takie sceny, w których wystarczy jedna linijka dialogu lub nawet jedno słowo. Komuś, kto się oświadcza ukochanej, wystarczy tylko jedno słowo Tak.

Ta zasada sprawdzi się nie tylko w scenariuszu, ale i w powieści. Zrewiduj każdą linijkę dialogu i zadecyduj, czy jest ona niezbędna.

Wprowadź zwroty akcji

W jednym z poprzednich wpisów, pisałam o tym, że powieść składa się z dynamicznych scen i refleksyjnych sequeli. Teraz dodam jeszcze, że sceny składają się z jeszcze mniejszych elementów, atomów, określanych w amerykańskiej literaturze jako beats. Nazwijmy je mikro zwrotami akcji.

Wyobraź sobie następującą scenę: Bohaterka wraca do domu po nocnej zmianie. Długo szuka klucza w torebce. Wreszcie go znajduje, wkłada go do zamka i wtedy okazuje się… że drzwi są otwarte…(pierwszy mikro zwrot). Wchodzi ostrożnie, rozgląda się, nie słyszy najmniejszego szmeru. Otwiera kolejne pokoje, wszystko jest na swoim miejscu i nikogo nie ma w środku (drugi mikro zwrot). W końcu  bohaterka dochodzi do wniosku, że to ona sama nie zamknęła drzwi. Uspakaja się, uświadamia sobie, że jest głodna i postanawia przygotować sobie śniadanie. Podchodzi do blatu kuchennego i nagle odskakuje przerażona. Na blacie leży rewolwer…(trzeci mikro zwrot).
Podobno w dobrym scenariuszu powinny się znaleźć dwa, trzy mikro zwroty akcji na stronę.

Scenarzyści muszą starannie planować strukturę, gdyż w filmie nie sposób od niej uciec. Wiadomo, kiedy jedna scena się kończy a druga zaczyna.Najlepiej sprawdza się stara jak świat budowa trójdzielna. Mikro zwroty tworzą sceny, a sceny akty. Trzy akty, rozdzielone dużymi zwrotami akcji… Pisząc powieść, możesz uniknąć tak starannie zaplanowanej struktury, ale jeśli nie masz ku temu ważnego powodu, to nie warto. Lepiej zaczerpnąć inspiracje z ulubionych filmów, aby zaskoczyć czytelnika tak, jak dobrzy scenarzyści zaskakują widzów.

Zresztą, im bliżej będzie Twojej powieści do scenariusza filmowego, tym większa szansa, że zostanie ona sfilmowana…

Christopher Shultz, How The Rules Of Screenwriting Can Improve Your Prose Fiction, litreactor.com

 

Powiązane wpisy:

Jak zbudować napięcie

Chcesz zwiększyć napięcie? Zawieś akcję.

Sceny i sequele

Jak zaplanować powieść

Jak zmusić bohatera do działania

Jak pisać o strachu

Jak rozbudować zbyt krótką powieść

Układanie fabuły metodą fiszek

Jak manipulować czasem w powieści