Obrazy zapamiętuje się zwykle lepiej niż słowa. Ale to wcale nie znaczy, że słowo jest na straconej pozycji. Można sprawić, by słowa oddziaływały na czytelnika podobnie jak obrazy. I to w tekście poświęconym wiedzy.

Czy podczas czytania informacje docierają do mózgu jako słowa, czy obrazy? Tę zagadkę próbował rozwikłać Allan Paivio. Doszedł do wniosku, że przyswajamy informację w dwóch odrębnych kodach słownym i obrazowym, które mogą, lecz nie muszą ze sobą współpracować.

Obrazy i słowa tworzą dwa odrębne kody. Można wyobrazić sobie jabłko, a potem je nazwać, albo przeczytać słowo „jabłko” i następnie je sobie wyobrazić. Zwykle jednak nacisk spoczywa na jednym z kodów.

Dzięki podwójnemu kodowaniu, bo tak nazywa się koncepcja Paivio, lepiej rozumiemy, zapamiętujemy i przywołujemy treści. Dzieje się tak wówczas, gdy obrazy i słowa ze sobą współgrają.

Co to oznacza dla autora tekstu eksperckiego? Przede wszystkim warto dołączać do tekstu ilustracje. Zapadają w pamięć lepiej niż słowa, ponieważ częściej są zapisywane zarówno w kodzie wizualnym, jak i werbalnym. Z tego powodu, jak doradzają autorzy książki 12 zasad skutecznej edukacji, obraz powinien pojawiać się przed tekstem, którego dotyczy. Okazuje się, że niepozorny podpis pod obrazkiem ma mnóstwo zalet.

A co ze słowami? Jeżeli będziemy pisać w taki sposób, by pobudzać wyobraźnię odbiorcy, zacznie on częściej zapisywać informacje werbalne w obu kodach.

Warto o tym pamiętać szczególnie podczas pisania tekstów specjalistycznych, ponieważ występuje w nich sporo sformułowań abstrakcyjnych. Trudno je sobie wyobrazić, są więc rzadziej są kodowane podwójnie. Należy jak najczęściej zamieniać je w konkretne, wypełnione szczegółami obrazy.

Jak podsycać wyobraźnię czytelnika w tekście poświęconym wiedzy? Sporo wskazówek znajdziesz w artykule o skojarzeniach, do których dorzucę teraz nowe sposoby.

Obraz

Dzięki opisom, zawierających wiele szczegółów, zwłaszcza przestrzennych, w głowie czytelnika ma szansę wyświetlić się obraz.

Chcesz się przekonać? Oto opis, zaczerpnięty z serii przygód Jamesa Bonda, zawierający wiele przestrzennych detali:

Polana, wielkości mniej więcej dwóch kortów tenisowych, pokryta była gęstą trawą i mchem. Rosła tam duża kępa konwalii, a pod okalającymi polanę drzewami rozsiane były leśne dzwonki. Z jednej strony widniał niski kopiec, całkowicie otoczony i porośnięty jeżynami i dzikimi różami, teraz w pełnym rozkwicie. Bond obszedł polanę, wpatrując się pomiędzy korzenie, ale nie było tam nic, oprócz okrągłego kopca.

No dobrze, ale to beletrystyka. Czy w tekście o wiedzy ten sposób także da się wykorzystać? Jak najbardziej! Przed nami fragment książki Krótka historia świata, do której jeszcze powrócę. Tak oto autor opisuje ruiny Babilonu:

Wyobraź sobie teraz wielką, wielką równinę, przez którą płyną obie te rzeki. Jest upalnie i bagniście, czasami woda zalewa kraj. Tu i ówdzie widać dziś na tej równinie wielkie wzgórza, ale nie są to wzgórza prawdziwe: gdy archeolodzy zaczynają tam kopać, najpierw natrafiają na mnóstwo cegieł i gruzu. Powoli wyłaniają się wysokie, mocne mury. Bo te wzgórza to miasta, które obróciły się w ruinę, wielkie miasta o długich, prostych ulicach.

Opisy przestrzeni potrafią zdziałać cuda w wyobraźni czytelnika. Dają mu perspektywę „makro”, która pomaga umiejscowić szczegóły w różnych miejscach.

Ruch

Pierwsze filmy nazywano „ruchomymi obrazami.” Fascynacja tym wynalazkiem rozpoczęła się pod koniec XIX wieku i nie słabnie, o czym świadczy choćby popularność YouTube. Oprócz wielu innych zalet, od zarania przyciągał widza do filmu jego wyróżnik. Ruch.

W tekście trudniej o ruch niż w kinie, ale okazje do zdynamizowania obrazu na pewno się znajdą. Wyścig, pojedynek, a może po prostu spacer? Tak Ewelina Marciniak oprowadza czytelnika po letnisku, jakim 100 lat temu była Gdynia:

Spróbujmy przenieść się do przeszłości i – bazując na danych historycznych – wyobrazić sobie, co byśmy zobaczyli, gdyby los rzucił nas na „wywczasy” do Gdyni w lipcu 1923 roku. Oto przed parterowym dworcem przy dzisiejszej ulicy Morskiej wsiadamy do wynajętej dorożki. Drogą Pańską przejeżdżamy tory kolejowe i naprzeciwko pełnej kur i gęsi ulicy Wiejskiej skręcamy w prawo, by po około 130 m wyboistego podjazdu dotrzeć do szerokiej alei Kuracyjnej. Cóż za ulga! Teraz jedziemy, gładko ubitą piaszczystą jezdnią, w cieniu czterech rzędów lip, mając z lewej strony, za kępami niebieskiego i żółtego łubinu, zabudowania wsi. Przecinamy pola dwóch gospodarzy i trzy dróżki polne. Przy alei gdzieniegdzie stoją letniskowe wille w skromnych ogrodach, a po prawej pola żyta i ziemniaków, na marnej glebie, ciągną się daleko na południe. Na końcu drogi dostrzegamy Kurhaus, tudzież po jego lewej stronie dwa duże pensjonaty, za którymi rozpościera się błękitne morze.

Ta podróż w przestrzeni i czasie sprawia, że przenosimy się w miejsce, o którym pisze autorka i „rozglądamy” ciekawie dookoła.

W ruch wprawiają tekst dynamiczne czasowniki. W zacytowanym fragmencie jest ich wiele: wsiadamy, przejeżdżamy, skręcamy, jedziemy, przecinamy.

Narracja

„Wyobrażenia narracyjne są skuteczniejsze od pojedynczych obrazów” – czytamy w książce 12 zasad skutecznej edukacji.

Pewne dziedziny wiedzy są wręcz stworzone do tego, by opowiadać historie. Jest to przede wszystkim…no właśnie, historia.

Kto chce ciekawie opowiadać o dawnych wydarzeniach, powinien przeczytać Krótką historię świata Ernsta H. Gombricha. Czytając, ma się wrażenie, że autor opowiada nam o władcach i wojnach niczym nauczyciel zasłuchanym uczniom. Posłuchajmy więc opowieści o Ludwiku XIV:

Niedługo po śmierci kardynała Richelieu królem został w 1643 roku Ludwik XIV. Miał wtedy pięć lat i do dziś nikt nie pobił jego rekordu, jeśli chodzi o długość panowania. Bo rządził do 1715 roku, czyli siedemdziesiąt dwa lata. I naprawdę rządził. Oczywiście nie jako dziecko – w czasie jego małoletności rządy sprawował kardynał Mazarin. (…) Ale po śmierci Mazarina Ludwik postanowił rządzić sam. Wydał rozkaz, żeby żadnemu Francuzowi nie wystawić nawet paszportu, dopóki król nie wyrazi zgody. Cały dwór się śmiał i uważał, że to kaprys młodego władcy. Niedługo mu się sprzykrzy, sądzili. Ale jemu się nie sprzykrzyło. Być królem oznaczało dla niego więcej niż tylko przypadkiem urodzić się królem. To było jak wielka rola w teatrze, którą trzeba grać całe życie. Mało kto przed nim i po nim tak dokładnie się tej roli nauczył, z takim dostojeństwem i z taką pompą grał ją do końca, i nigdy się nią nie znużył.

Zdarzają się też jeszcze bardziej twórcze sposoby opowiadania o historii, czego najlepszym przykładem jest twórczość T-raperów znad Wisły.

Jeśli piszesz dla młodego czytelnika, możesz też przenieść bohatera do odległej epoki. Anna M. Komornicka, autorka moich ulubionych książek z dzieciństwa, Historie nie z tej ziemi oraz Nić Ariadny, czyli po nitce do kłębka opowiadała o tym, jak współczesne dzieci przeżywają przygody w czasach starożytnych.

Przesada

Obok homoru i absurdu przesada jest tym, co sprawia, że wiadomość zapamiętujemy trwale lub wręcz na zawsze. Być może uda Ci się zauważyć coś nietypowego w wiadomości, którą przekazujesz czytelnikowi?

Przesadę można odnaleźć nawet w czymś z pozoru tak mało emocjonującym jak opis badań naukowych. Przykładem są badania Hermanna Ebbinghausa, a raczej to, jak opisał je Bendedict Carey w książce Jak się uczyć.

Przypomnę, że Ebbinghaus prawie 150 lat temu postanowił zmierzyć pamięć. Utworzył ponad 2 tysiące nic nie znaczących sylab (takich jak RUL czy HAL) i stworzył z nich listy, składające się z 7-36 elementów. Następnie uczył się każdej listy i zapisywał, ile razy musi powtarzać sylaby, by bezbłędnie odtworzyć całość.

Taka metoda badawcza z pewnością wymagała niezwykłej skrupulatności. Jednak uświadomiłam to sobie dopiero, czytając fragment opisu Benedicta Careya, który ową przesadę uwypuklił:

Zanim w 1880 roku powierzono [Ebbinghausowi] posadę wykładowcy na Uniwersytecie Berlińskim, odnotował w dzienniku ponad osiemset godzin ćwiczeń w zapamiętywaniu bezsensownych sylab. Kontynuował pracę, spacerując po swoim małym gabinecie uniwersyteckim: brodaty mężczyzna niewielkiej postury z okularami dwuogniskowymi na nosie, wyrzucający z siebie sylaby w tempie dochodzącym nawet do stu pięćdziesięciu na minutę – w innym miejscu, innym czasie zostałby pewnie zabrany do szpitala w kaftanie bezpieczeństwa.

Niski brodacz, krążący po gabinecie i recytujący w szalonym tempie bezsensowne sylaby. Ten obraz pewnie będzie mi się kojarzył z Ebbinghausem na zawsze…

Skala

Zmiana skali pobudza wyobraźnię. To dlatego właśnie ludowy baśniokrąg zaludniają olbrzymy. I tak, wedle legend, krajobraz Kaszub ukształtowały swoimi silnymi rękami stolemy. By łatwiej wyobrazić sobie, jak były ogromne, starczy powiedzieć, że największy głaz w dłoni stolema był wielkości ziemniaka, zaś pień najgrubszego dębu – jak zapałka.

Różnicę skali możesz uświadomić czytelnikowi, gdy będziesz chciał objaśnić np. jakiś bardzo długi proces na przykładzie krótszego.

Przykładowo, życie Ziemi można porównać do 24-godzinnej doby. Godzinie 00:00 odpowiada moment powstania Ziemi 4,467 miliarda lat temu, natomiast godzinę 24:00 wypełniają czasy nam współczesne.

Ta strategia zadziała też na odwrót. Coś małego możesz porównać do czegoś dużo większego, np. igłę kleszcza do harpuna.

Ożywienie

Ten sposób wymaga sporo inwencji, ale przynosi gwarantowane pobudzenie wyobraźni. Pewnie dlatego każdy, kto oglądał serial Było sobie życie, doskonale go sobie przypomina. Stworki zaludniające wnętrze ludzkiego ciała nie tylko mówią, ale i działają. I to bardzo dynamicznie.

W odcinku Kubki smakowe wnętrze komórki nerwowej wygląda jak laboratorium. Pracujący tam kucharze oceniają smak, a gdy stwierdzą, że jest zbytnio lub za mało słony, przekazują tę wiadomość zabawnemu ludzikowi z niebieską antenką, który okazuje się być impulsem nerwowym. Następnie jesteśmy świadkami wyścigu. Cztery impulsy nerwowe pędzą do mózgu, by przekazać informację o czterech smakach.

Może uda ci się uczynić abstrakcyjne zjawiska mówiącymi i czującymi bohaterami opowieści?

Kontekst

Jak sądzisz, które zdjęcie pomogłoby Ci zapamiętać, że Bronisław Malinowski prowadził badania antropologiczne na Wyspach Trobriandzkich?

Zdjęcia do dokumentów są podobne i nudne. Co innego, gdy fotografia przedstawia bohatera w kontekście, jaki wiąże się z jego pracą.

Gdy opisujesz jakieś narzędzie, umieść je w kontekście. Oto jak Aleksandra Tarkowska opowiada o pracy rybaków z Półwyspu Helskiego:

Rybacy mieszkający nad brzegiem wewnętrznej części Zatoki Puckiej, która szybko zamarzała, zajmowali się rybołówstwem podlodowym. Duży niewód przeciągano pod lodem i jeśli rybakom udało się trafić na zimujące ławice płoci, okoni czy szczupaków, zaspokajali swoje potrzeby żywnościowe, ale mogli też część sprzedać, co zimą zdarzało się rzadko. Łowiono także w przeręblach, szczególnie węgorze, za pomocą tzw. bodarzy, czyli pięciometrowych tyczek zakończonych rozwidlonym ościeniem, którym uderzano o dno, dzięki czemu czasami udawało się wydobyć na powierzchnię węgorza.

O ile bardziej przemawia do wyobraźni taki opis niż sucha definicja bodarza, którą zapomniałoby się pewnie tuż po przewróceniu kartki książki.

W nauczaniu zbawienna bywa zmiana kontekstu. Wystarczy przytoczyć lekcję geografii z Akademii Pana Kleksa, podczas której uczniowie na łące grają w piłkę. Każdy, kto kopnął piłkę, musiał podać nazwę miasta, rzeki lub góry, w którą uderzył czubkiem buta.

Zmianę kontekstu zastosowałam w artykule, w którym przywołałam zwiastuny filmów, by zainspirować czytelnika do napisania wciągającego rozpoczęcia tekstu.

Interakcja

Zapadające w pamięć skojarzenia są interaktywne. Informacje stare z nowymi powinny się zderzać, łączyć, splatać, stawać jedne na drugich, wymieniać się kolorami. Trudniej osiągnąć to w tekście niż, choćby, w prezentacji, jednak czasami może się udać. Oto przykład:

Wyobraź sobie, że całe słownictwo naszego języka mieści się w jednej komodzie z wieloma szufladami. Każda szuflada jest innego koloru i można z niej wyjąć słowa należące do tej samej kategorii.
Żeby paralelizm zadziałał, musisz wyjąć z szuflad słowa o tych samych kolorach i ułożyć je równolegle. Na przykład tak, jak w łacińskiej sentencji: Lekarz leczy, natura uzdrawia. Tymi samymi kolorami oznaczyłam te części zdania, które sobie odpowiadają.

Uwidocznisz też interakcję, gdy zestawisz obok siebie dwa przykłady, różniące się jakimś szczegółem, np. tak:

W przeciwieństwie do wykrzyknienia, które oddziałuje wprost, sermocinatio jest bardziej subtelna. Polega na tym, by cytować wypowiedzi. Co w tym takiego emocjonalnego?
By się o tym przekonać, spójrz na dwa zdania:
Moja matka poczułaby się zawiedziona.
Moja matka powiedziałaby „Synku, zawiodłam się na Tobie.”

Relaks

Puszczeniu wodzy wyobraźni sprzyja relaksacja oraz umieszczenie w wyobrażeniach samych siebie – dowiadujemy się z książki 12 zasad skutecznej edukacji. Te sposoby łatwo się ze sobą łączą, np.

Nie wiem, gdzie czytasz tę książkę. Być może leżysz na miękkim kocu, w Twój łokieć wbijają się ostre źdźbła trawy, słychać okrzyki chłopców pluskających się w jeziorze, z pobliskiej budki roznosi się zapach gofrów, a Ty sączysz cytrynową lemoniadę.
Pięć zmysłów. Wzrok. Słuch. Węch. Dotyk. Smak. Chłoniesz świat wszystkimi zmysłami jednocześnie. Czy pozwalasz doświadczyć tego bogactwa swojemu czytelnikowi?

Warto zadbać o odprężenie czytelnika, zwłaszcza w rozpoczęciu tekstu.

Podsumujmy:

  • Gdy obrazy i słowa ze sobą współgrają, więcej rozumiemy i zapamiętujemy.
  • Ilustracje powinny się znajdować przed tekstem, którego dotyczą, ponieważ obraz zapisujemy w dwóch kodach: wizualnym i werbalnym.
  • Wyobraźnię pobudzają opisy pełne przestrzennych detali, narracje zawierające ruch czy przesadę.
  • Opisy i zdjęcia dobrze jest osadzić w kontekście.
  • Zestawienie starych informacji z nowymi powinno być interaktywne.
  • Puszczeniu wodzów wyobraźni sprzyja relaks.

Źródła:
Bąbel P., Wiśniak M., 12 zasad skutecznej edukacji, Sopot 2015
Carey B., Jak się uczyć, Warszawa 2015
Gombrich E, Krótka historia świata, Poznań 2017
Marciniak E., Gdynia. Spacery po dawnym letnisku, Gdynia 2018
Tarkowska A., Sekrety Półwyspu Helskiego, Łódź 2016

Przeczytaj także inne artykuły z cyklu Pisanie o wiedzy:

Jak kierować uwagą czytelnika – część 1
Jak kierować uwagą czytelnika – część 2
O porcjowaniu
Jak zwiększyć zrozumienie dzięki skojarzeniom
Kompozycja tekstu eksperckiego