Kiedy warto zaskakiwać czytelnika, a kiedy lepiej budować poczucie bezpieczeństwa? Dlaczego proste wytłuszczenie ma niezwykłą moc? Ile może zmienić strzałka na obrazku?

W cyklu Pisanie o wiedzy staram się przenieść zasady skutecznej edukacji z sali lekcyjnej na kartkę papieru. W poprzednim artykule pisałam o tym, że aby skierować uwagę czytelnika należy ograniczyć niepotrzebne bodźce, powiedzieć wprost o tym, co najważniejsze, a także zachęcić czytelnika do poszukiwania odpowiedzi.

Kierowanie uwagi polega też na tym, by wyróżniać i zapowiadać.

Wyróżnij słownie

Co powoduje, że coś przykuje uwagę? Na pewno zainteresuje nas gotycka budowla wśród nowoczesnych apartamentowców albo pies w grupie kilku kotów. Uwagę przyciągnie to, co się wyróżnia, czyli coś:

  • zaskakującego, niecodziennego,
  • zabawnego, absurdalnego,
  • aktualnego, modnego.

Sposoby zaskakiwania czytelnika to specjalność autorów kryminałów i horrorów. I stamtąd właśnie możesz je czerpać.

Rozpocznij opowiadanie historii i zawieś ją w ciekawym momencie. W książce Romana Czejarka Sekrety polskich kolei rozdział o intrygującym tytule Śmierć w tunelu rozpoczyna się tak:

Był wtorek 11 listopada 1947 roku. (…) Z Kłodzka do Wałbrzycha linią nr 286 jechał pociąg towarowy ciągnięty przez parową lokomotywę. Skład był ciężki, bo wagony, jak zwykle na tej trasie, transportowały kruszywo. Za przystankiem osobowym Jedlina Górna powoli wtoczył się do słynnego tunelu pod Małym Wołowcem. I już z niego nie wyjechał…

Co się stało? Najpierw poznamy historię trasy kolejowej i tajemniczego tunelu, by wreszcie dowiedzieć się, dlaczego pociąg zniknął.

Absurd możesz wykorzystać w tytule. Będzie on odtrutką na przewidywalność schematycznych nagłówków. Przykładowo, jeden z moich artykułów nosi tytuł: Dlaczego potrzebujemy opowieści? Bo zawierają błąd.

Następnie w lidzie staram się potwierdzić tę dziwność, a przy okazji uchylić rąbka tajemnicy. Bo, jak pokazują badania, aby zachęcić czytelnika do lektury tekstu internetowego, nie wystarczy jedynie kusić. Trzeba także możliwie szybko przejść do rzeczy i przekonać odbiorcę, że tekst jest rzeczowy. Dlatego lid sformułowałam następująco:

Dziwny tytuł, prawda? Czy można potrzebować błędu? Otóż, tak. Pod warunkiem, że jest to błąd narracji, o którym pisze Nassim Taleb w Czarnym Łabędziu. Próbując wyjaśnić rzeczywistość i odnaleźć w niej sens, ciągle układamy narracje. Jak to działa?

Podpinanie się pod aktualne wiadomości jest bardzo popularnym zabiegiem promocyjnym. Można go wykorzystać także w edukacji. Gdy rozgrywały się mistrzostwa w piłce nożnej, do artykułu wplotłam zapis relacji z meczu:

Włosi mają więcej miejsca, ale już się organizują do przyjęcia ataku Belgowie. Witsel, Lukaku, Nainggolan. Nainggolaaan! Goooool!!! Włochy prowadzą jeden do zera. Trzydziesta druga minuta! Ależ doskonałe było to zagranie z głębi pola!

Wyjaśniłam, jak wyrazić emocje w tekście, np. jeśli zwielokrotnimy samogłoski, podkreślimy, że reporter wypowiada je długo.

Do tego, co aktualne i modne należą też słowa piosenek czy cytaty z filmów. Jeśli przytoczysz je w tekście eksperckim, pokażesz dystans do tematu, nadasz tekstowi lżejszą formę i ułatwisz zapamiętanie.

Wokół cytatów z filmów czy piosenek można zbudować cały wpis. W artykule Jak opisywać sny. 5 lekcji Cobba z Incepcji wykorzystałam cytaty z filmu, które dotyczą architektury snów. Przekształcam je w 5 lekcji na temat pisania o snach.

Wyróżnij graficznie

Kto by pomyślał, że ten niepozorny środek wyrazu ma tak olbrzymią moc! Czy wiesz, że zwykłe wytłuszczenie słowa zwiększa szansę, iż czytelnik uwierzy, że jest prawdziwe?

Dzieje się tak dlatego, że wytłuszczone słowo jest bardziej czytelne, co zmniejsza wysiłek poznawczy. Łatwość poznawcza oznacza, że wszystko idzie dobrze, że nic nam nie zagraża. Natomiast wysilenie wskazuje na problem.

Istnieje też drugi powód, dla którego warto wytłuszczać trudniejsze słowa. Badania potwierdzają, że na długich słowach spoczywa duża odpowiedzialność. Czytelnik rzadziej pomija je wzrokiem, ponieważ uważa je za istotne.

Graficznie wyróżnia się także link. Warto więc sprawić, by był zrozumiały niezależnie od otaczającej go treści, np. Dzięki zasadom prostego pisania można nawet najbardziej zawiły tekst sformułować przystępnie.

A czy kolor się sprawdzi? W edukacji bardzo chętnie stosowany, w internecie nie jest popularną formą wyróżnienia. Oznaczony kolorem wyraz mógłby się czytelnikowi pomylić z linkiem. Kolor będzie dobrym rozwiązaniem wtedy, gdy wytłuszczenie okaże się niewystarczające.

Żeby paralelizm zadziałał, musisz wyjąć z szuflad słowa o tych samych kolorach i ułożyć je równolegle. Na przykład tak, jak w łacińskiej sentencji: Lekarz leczy, natura uzdrawia. Tymi samymi kolorami oznaczyłam te części zdania, które sobie odpowiadają.

Niezawodnym graficznym sposobem na skierowanie uwagi czytelnika jest obraz – łatwiejszy w odbiorze od słowa. Jednak nie zawsze jest wart tysiąca słów. Badania funkcjonalności dowodzą, że jeśli obrazy jedynie zdobią treść, a nie przekazują informacji, czytelnicy uznają je za nieistotne i więcej uwagi poświęcają tekstowi.

Czytelnik internetowy skupia się na wykonaniu zadania. Chce poświęcić minimum czasu na osiągnięcie maksymalnych efektów. Kiedy tylko zorientuje się, że obrazki  nie pomagają w ukończeniu zadania, zaczyna je lekceważyć.

W artykule eksperckim sprawdzą się następujące typy obrazów:

  • wykresy,
  • zrzuty ekranów,
  • porównania wersji przed i po,
  • zdjęcia produktu.

Obrazów nie powinno być zbyt dużo, ponieważ nadmiar bodźców utrudnia koncentrację. Nie mogą być one także nadmiernie nasycone informacjami. Skomplikowane zrzuty ekranów czytelnicy pomijają wzrokiem i szukają klarownego wyjaśnienia w sąsiadującym tekście.

Użytkownicy lubią patrzeć na obrazy, które zwiększają wartość informacyjną i snują wizualną opowieść. Unikajmy więc wypełniaczy, niech każde zdjęcie ma cel. Dobrze dobrane obrazy to nie te, które rywalizują z tekstem, lecz go uzupełniają.

A zatem obraz powinien odciągnąć uwagę od tekstu tylko po to, by ją przyciągnąć. Jak to osiągnąć? Istnieją co najmniej dwa sposoby. Pierwszy, dziecinnie prosty, a jednak rzadko wykorzystywany. I drugi, wymagający więcej inwencji.

Ten pierwszy, prosty sposób wiąże się z ruchem. Wskażmy czytelnikowi strzałką miejsce, na które ma patrzeć, a jego oczy podążą w tym kierunku, jak w poniższym przykładzie.

Obrazek ze strzałką i podpisem

W WordPressie pole, w którym należy umieścić podpis, nazywa się Etykietą.

Drugi sposób polega na tym, by pod obrazem w tekście specjalistycznym umieścić podpis – tak, jak w przykładzie.

Po pierwsze, jest on często niezbędny, by zrozumieć wykres czy zrzut ekranu. Po drugie, jeśli wyjaśnisz czytelnikowi, co przedstawia ilustracja, to on zinterpretuje ją zgodnie z Twoim zamiarem. Po trzecie, po przeczytaniu podpisu, czytelnik przyjrzy się obrazkom uważniej, by powiązać je z treścią.

Więcej na temat trudnej sztuki opisywania obrazków przeczytasz w artykule Jak zoptymalizować podpis pod zdjęciem, by zatrzymać czytelnika na stronie. Znajdziesz w nim sporo przykładów, zaczerpniętych z tekstów informacyjnych i specjalistycznych.

Powiedz czytelnikowi, co go czeka

Kierowanie uwagi jest balansowaniem między przewidywalnością a niespodzianką. Opowieści, dowcipy, zagadki są jak fajerwerki, które przekuwają uwagę. Ale lektura tekstu specjalistycznego nie składa się tylko z nich. Bywa wymagająca. Odbiorca powinien być zaskakiwany, ale też mieć świadomość, co go czeka.

Na początku szkolenia zwykle mówi się o celach i korzyściach. I tę praktykę warto przenieść na tekst. Jaką korzyść wyniesie czytelnik z lektury? W poniższym fragmencie ją wytłuściłam:

Na blogu eksperckim, oprócz wyliczanek czy poradników, pojawiają się też artykuły, w których autor chce skłonić czytelnika do przyjęcia jakiejś tezy. Choć bywają kontrowersyjne, to nadają blogowi charakter i sprawiają, że zaczyna się on wyróżniać własnym głosem. Jak argumentować, by przekonać czytelnika?

Nauczyciele i wykładowcy doskonale wiedzą, że uprzedzanie słuchaczy o tym, co wydarzy się na zajęciach, buduje poczucie bezpieczeństwa. Z tego powodu na jednym z pierwszych slajdów prezentacji zwykle zamieszcza się plan. Odbiorcy dowiadują się, do czego prowadzi prezentacja i jaki będzie jej przebieg.

Z mojego doświadczenia wynika, że dobrze jest po każdej zakończonej części materiału raz jeszcze wyświetlać slajd z planem prezentacji, w którym podkreślone lub wygaszone są już omówione tematy. W ten sposób przypominamy odbiorcy, ile już omówiliśmy i zapowiadamy, co jeszcze przed nami.

No dobrze, ale czy ta metoda sprawdzi się w tekście? To zależy. Jeśli będziesz zbyt nachalnie przypominać o tym, co już zostało powiedziane, możesz czytelnika zirytować. Stwierdzenia typu: „jak już pisałam”, czy „jak wspomniano” brzmią jak zniecierpliwione westchnienie nauczyciela: „Przecież to było na ostatniej lekcji!”.

Natomiast wartościowe będą takie zdania, które pomogą się czytelnikowi zorientować się, przez co już przebrnął i w jakim miejscu naszego wywodu się znajduje. Są one jak troskliwe prowadzenie czytelnika za rękę.

Autorzy książki Więź często przypominają czytelnikowi, o czym była mowa. Robią to jednak z szacunkiem dla jego inteligencji, np. tak:

Dotychczas pokazaliśmy, że nasze społeczeństwo zatraciło instynkty rodzicielskie. Dzieci obcują dziś głównie z innymi dziećmi – niedojrzałymi istotami, które nie są w stanie poprowadzić siebie nawzajem ku dojrzałości. Teraz przyjrzyjmy się rozwiązaniom. Jak rodzice i nauczyciele mogą ponownie wejść w przewidziane przez naturę role mentorów i opiekunów młodego pokolenia; wzorów i przewodników, od których oczekuje ono wskazówek?

Fragment ten łączy poprzednio omówioną wiedzę z nową, a dzieje się to w trzech krokach:

  • podsumowanie: Dotychczas pokazaliśmy, że nasze społeczeństwo zatraciło instynkty rodzicielskie. Dzieci obcują dziś głównie z innymi dziećmi – niedojrzałymi istotami, które nie są w stanie poprowadzić siebie nawzajem ku dojrzałości.
  • zapowiedź: Teraz przyjrzyjmy się rozwiązaniom.
  • zaciekawienie: Jak rodzice i nauczyciele mogą ponownie wejść w przewidziane przez naturę role mentorów i opiekunów młodego pokolenia; wzorów i przewodników, od których oczekuje ono wskazówek?

Dzięki takim fragmentom autorzy dbają o ciągłość wywodu. Poszczególne części książki nie są odrębnymi atomami.

A czy tę metodę warto wykorzystać także a artykułach? Z pewnością tak, zwłaszcza, że coraz więcej czytelników będzie czytać Twoje teksty z małego ekranu.

Badania dowodzą, że podczas czytania z małego ekranu pamięć jest przeciążona. Na ekranie wyświetla się niewielki fragment, więc częściej trzeba odwoływać się do zapamiętanego kontekstu. W pamięci krótkoterminowej mieści się niewiele elementów (wedle George’a Millera jest ich 7) i znikają stamtąd po 20 sekundach.

Jeśli przypomnimy czytelnikowi, o czym była mowa i zapowiemy, o czym będzie, zwolnimy go z konieczności powracania do już przeczytanych fragmentów.

A z kolejnego wpisu z serii Pisanie o wiedzy dowiesz się, jak:

  • podzielić informację na przyswajalne cząstki,
  • poprowadzić czytelnika od ogółu do szczegółu,
  • pisać treściwe śródtytuły i przejrzyste wypunktowania.

Źródła:
Bąbel P., Wiśniak M., 12 zasad skutecznej edukacji, Sopot 2015
Kahneman D., Pułapki myślenia, Warszawa 2012

Przeczytaj także:

Pisanie o wiedzy #1: Jak kierować uwagą czytelnika – część 1

Retoryka dla copywritera#1. Jak powtarzać to, co warte powtórzenia

Retoryka dla copywritera #2. Jak wzmocnić myśl

Jak czytelnik ocenia, czy tekst jest przydatny i co możesz zrobić, by go o tym przekonać