hitchcock mawiał, że „Opowieść to życie z wyciętymi nudnymi scenami”. Ale to wcale nie oznacza, że bohaterowie mają przeżywać jedynie szalone przygody czy wielkie namiętności. Potrzebują też chwili wytchnienia – codzienności, która wcale nie musi być nudna. Wystarczy, że spojrzymy na nią w sposób świeży.

Czytelnicy lubią, gdy bohaterowie dzielą się z nimi swoimi codziennymi doświadczeniami. Małe detale, śmieszne rytuały, drobne sprzeczki – to wszystko tworzy świat, którą każdy z nas tak dobrze zna. Dzięki temu bohaterowie stają się bardziej ludzcy.

Umiejętnie opisując codzienność, możesz osiągnąć bardzo wiele: nawiązać bliższy kontakt z czytelnikiem. Bez trudu poczuje się on w świecie Twojej powieści jak w domu. Przywoła znajome emocje i dawne wspomnienia, a być może spojrzy inaczej na swoją codzienność – zacznie ją bardziej doceniać.

Codzienność nie musi być nudna. To, co wydaje Ci się jednostajne, dla kogoś innego może być niezwykłe. Okno w suficie, przez które codziennie widzisz gwiazdy; zaciszna pizzeria, do której wpadasz po pracy; sąsiad, który na balkonie rozmawia ze swoim psem. To wszystko, czego doświadczasz na co dzień może być ciekawe dla kogoś innego.

Dlaczego tak trudno opisać codzienność? Ponieważ jest ona jakby niewidzialna. Jest zbyt blisko, by ją zauważyć. Spojrzeć na codzienność w sposób świeży, dostrzec te wszystkie małe cuda i śmiesznostki to wielka sztuka. Spróbuj spojrzeć na nowo na kubek kawy, podwórko za oknem albo wnętrze Twojej szafy. Zapytaj się siebie, jak Ty i tylko Ty to widzisz. Po raz kolejny na tym blogu polecam metodę mapy myśli. Zapisz wszystkie skojarzenia, jakie przychodzą Ci do głowy, na przykład na temat Twojego kubka kawy – zobaczysz, jak wiele ich jest.

W opisywaniu codzienności przydadzą Ci się szczegółowe, konkretne, a więc obrazowe rzeczowniki. Uruchom też język zmysłów. Jak pachnie majowy poranek? Jak smakuje dojrzała truskawka? Zaproś czytelnika do świata zapachów i smaków, a na pewno będzie chciał dłużej tam pozostać.

 

Jako inspirację przytoczę fragment powieści Glorii Goldreich. Autorka posługuje się może niezbyt wyszukanym stylem, ale stosuje wielu konkretnych rzeczowników i operuje językiem zmysłów, dzięki czemu przenosimy się do pełnej zapachów i smaków kuchni Donny:

Kupiła na włoskim targu przy Ósmej Alei nową mieszankę przypraw, którą bardzo chciała wypróbować. Mogłaby wykorzystać ją w znalezionym w Internecie przepisie na przystawkę z toskańskiego bakłażana. To danie wymagało pomidorów z puszki, ale ona zamierzała użyć świeżych, z gałązki, którą kupiła w sklepie ze zdrową żywnością. Zamknęła oczy i uśmiechnęła się na myśl o wielokolorowej potrawie, która gotowała się wolno i wypełniała jasną kuchnię lekko czosnkowym zapachem. Tim, który od czasu do czasu przysiadał na wysokim stołku, zauważył kiedyś oschle, że Donna zdaje się szczęśliwsza w kuchni niż w sypialni, a ona zaśmiała się, ale nie zaprzeczyła. Rzeczywiście była najszczęśliwsza, kiedy gotowała, zwłaszcza w samotności. (…) Przygotowanie potraw zawsze napełniało ją pełnym entuzjazmu zadowoleniem. Kuchnia matki stanowiła jej osobistą baśniową krainę, zaczarowaną wyspę przesyconą zapachem ziół i przypraw, wolno gotujących się zup i złocistych bochenków rosnących w wielkim piekarniku, którego żar rozchodził się po całym domu.

 

Źródło: Melissa Tydell, Why You Should Write about the Everyday, The Write Practice

 

Powiązane wpisy:

Mapa myśli w warsztacie pisarza

Jak tworzyć metafory

Obrazowe rzeczowniki

Jak pisać o jedzeniu

Pisarska paleta barw

Pokazuj, nie opisuj

Jak dopracować tekst