czy podczas pisania słyszałeś kiedyś tajemniczy głos, który sączył Ci do ucha same złośliwości: „Nigdy nie napiszesz nic dobrego”, „Nie skończysz tej powieści”, „Ten dialog jest okropnie sztuczny”, „Daj sobie spokój z pisaniem i zajmij się czym innym.” Kto przeszkadza Ci w pisaniu i zabija marzenia? To Twój Wewnętrzny Krytyk – nikczemnik, z którym musi się zmierzyć każdy pisarz.

Odwiedził Cię już Twój Wewnętrzny Krytyk? To niechciany gość, który przyjdzie, choć go nie zapraszałeś. Oto 5 przytyków, które możesz od niego usłyszeć i sposoby, jak sobie z nimi radzić:

Pisanie jest dla Ciebie za trudne

Nawet najwięksi pisarze przeżywają chwilę zwątpienia. Kiedy dopadnie Cię pisarski kryzys, przeczytaj sobie na przykład esej Orwella Why I write. Znajdziesz tam takie wyznania:

Pisanie książki przypomina straszliwą i wyczerpującą walkę, jest jak długie zmaganie się z bolesną chorobą. Nikt by nie przedsięwziął takiej rzeczy, gdyby nie był popychany przez jakiegoś demona, któremu nie można się ani przeciwstawić, ani go zrozumieć.

Niezawodny w pocieszaniu załamanych pisarzy jest Gustav Flaubert. Ten „galernik pióra” (jak sam siebie nazywał) zwierzał się ze swoich twórczych mąk, na przykład tak:

Jestem bardziej wyczerpany, niż gdybym góry przenosił. Chwilami chce mi się płakać. Trzeba woli nadludzkiej, a ja jestem tylko człowiekiem.

Świadomość, że inni pisarze przeżywali to, co Ty, podniesie Cię na duchu. Jednak kiedy kryzys minie i będzie Ci się dobrze pisało, nie będziesz miał już ochoty czytać czegoś tak pesymistycznego. Z chęcią sięgniesz po inne pozycje, jak np. Projekt Szczęście Gretchen Craft Rubin.

Nigdy nie będziesz tak dobry jak wielcy pisarze

„Na świecie było i jest tylu wspaniałych pisarzy, którym nigdy nie dorównam. Gdzie mi do Tomasza Manna czy Stephena Kinga…” Czy zdarza Ci się tak myśleć? To prawda, nigdy nie będziesz Tomaszem Mannem ani Stephenem Kingiem, bo jesteś…sobą.

Załóżmy, że uwielbiasz powieści sensacyjne i marzysz, by napisać emocjonującą scenę akcji, ale Ci nie wychodzi. Pod Twoim piórem wszystkie postaci stają się baśniowe, a wydarzenia płyną spokojnie i za nic nie chcą przyspieszyć. Widocznie tak ma być. Nie jesteś stworzony do sensacji.

Nie porównuj się do innych pisarzy. Chyba, że czytając powieść, mówisz do siebie: Potrafiłbym tak napisać albo To napisałbym lepiej. Tylko takie porównanie, które dodaje Ci odwagi ma sens.

Nigdy nie skończysz powieści

Pewnie masz w swoim komputerze folder zatytułowany “Moja twórczość”, “Opowiadania” lub “Powieści”. Jeśli w tym folderze jest mnóstwo napoczętych kilkustronicowych tekstów, to czas wybrać spośród nich ten, który dokończysz. Nie wymagaj od siebie zbyt wiele. To przecież dopiero pierwsza próba. Na początek wystarczy, że napiszesz krótkie opowiadanie. Ważne, żebyś poprowadził fabułę od początku do końca.

A później wyznaczaj sobie kolejne, realistyczne cele. Niech to nie będą wyzwania typu: Napisz powieść w 3 miesiące, lecz raczej: Napisz 2 rozdziały w miesiącu lub Zakończ pierwszą wersję w 12 miesięcy. Pisanie to nie wyścig, ale nie możesz się też rozleniwić. Jeśli nie możesz znaleźć czasu na pisanie, popróbuj różnych technik. Może przyda Ci się technika Pomodoro?

Nigdy nie napiszesz nic doskonałego

Tu akurat Wewnętrzny Krytyk ma stuprocentową rację. Nie jesteśmy doskonali i dlatego nie tworzymy perfekcyjnych tekstów. Ale czytelnicy także nie są doskonali i wcale nie wymagają od Ciebie, byś taki był. Natomiast wymagają, byś był szczery. Chcą poczuć dzięki Tobie, że nie są sami na świecie.

Pogódź się z tym, że to, co opublikujesz nie będzie perfekcyjne. Czasami będziesz musiał pisać o czymś, w czym nie jesteś ekspertem. Albo rozpocząć powieść na temat, w którym nie czujesz się pewnie.

Zamiast pisać perfekcyjnie, pisz teraz. Jeśli pierwsze czy drugie zdanie Ci się nie podoba …. pisz dalej. Lepiej napisać 10 słabych zdań niż spędzić ten sam czas na próbach napisania jednego perfekcyjnego zdania. Jedynym sposobem na napisanie tekstu jest wyprodukowanie całej sterty tekstów słabych. W pewnej magicznej chwili ilość przejdzie w jakość.

Pisanie jest trudne, ale nie pisanie jest jeszcze trudniejsze. Twoja historia chce być opowiedziana, więc opowiedz ją. Nie myśl Pewnego dnia spróbuję to spisać. Pisz teraz.

Krytyka Cię zmiażdży

Na początku każdy pisze tylko dla siebie. Chcesz pisać, bo lubisz to robić. Nie pokazujesz nikomu Twojego dzieła, bo wątpisz, że ktokolwiek chciałby to przeczytać. Ale przychodzi taki moment, kiedy musisz się z kimś podzielić: najpierw z najbliższym znajomym, a wreszcie z kimś, kto spojrzy na Twoje teksty profesjonalnym okiem.

Czekasz na opinię jak na wyrok. Po cichu marzysz, że każdy Twój czytelnik powie: Nie zmieniaj ani słowa. Jest dobrze tak, jak jest. I choć niektórzy czytelnicy tak właśnie Ci powiedzą, to przecież nie zawsze tak będzie. Dla jednego Twój tekst będzie mądry i wzruszający, dla innego schematyczny i kiczowaty.

Wszystko, co napiszesz zostanie kiedyś przez kogoś skrytykowane. Chyba że Twoje dzieło przemknie bez echa, a tego byś nie chciał, prawda? A nawet jeśli recenzenci będą rozpływali się w zachwytach, Ty i tak lepiej zapamiętasz dwa krytyczne zdania niż dziesięć stron pochwał.

Po przeczytaniu krytycznej opinii, kiedy pierwsze emocje już opadną, powtórz sobie słowa Carlosa Ruiza Zafóna: Książki są lustrem: widzisz w nich tylko to, co już masz w sobie. Zastanów się, czy krytyka jest konstruktywna czy czysto subiektywna. Być może recenzent przejrzał się w Twoim lustrze, ale odbicie mu się nie spodobało. A być może nie zobaczył w tym lustrze wcale swojego odbicia?

Czy zdarzyło Ci się kiedyś przeczytać świetnie napisaną powieść, która kompletnie Ci się nie podobała i nawet nie wiesz dlaczego? A jeśli to samo poczuł czytelnik Twojej książki i dlatego zmieszał ją z błotem? Nieświadomie skarcił siebie, a nie Ciebie.

 

Wiesz już, jak się rozprawić z Wewnętrznym Krytykiem. Nadszedł więc czas na ostateczną rozgrywkę.

Jak wygląda Twój Wewnętrzny  Krytyk? Jest wysoki czy niski? Kościsty czy otyły? Czy to mężczyzna czy kobieta? Weź kartkę  i ołówek i narysuj go. A potem odetnij kawałek taśmy klejącej i zaklej nią usta Wewnętrznego Krytyka. Niech będzie cicho, kiedy Ty piszesz.

Teraz zanieść kartkę z wizerunkiem Krytyka w miejsce, z którego go nie usłyszysz. Trudno mówić z taśmą klejąca na ustach, ale musisz być całkowicie pewny, że Wewnętrzny Krytyk już Ci nie przeszkodzi. Połóż obrazek na dnie zagraconej szuflady, pod łóżkiem, w piwnicy lub zamkniętym sejfie:) Nie powinien być blisko komputera ani biurka.

Słyszysz tę ciszę? Czy nie łatwiej skoncentrować się na pisaniu, kiedy Wewnętrzny Krytyk został unieszkodliwiony? Usiądź przy komputerze i pisz. Jeśli wciąż słyszysz szept Wewnętrznego Krytyka, to znaczy, że nie schowałeś go dość dobrze.

A kiedy już ukończysz pierwszą wersję tekstu i przyjdzie czas na poprawki, wyciągnij tego podłego stwora z dna szuflady lub spod łóżka, odklej taśmę z jego ust i sprawdź, co ma do powiedzenia. Ale pamiętaj, że nie zawsze musisz go słuchać.

 

Źródła:

Ali Luke, 7 Ways to Build Your Writing Confidence, helpingwritersbecomeauthors

Jevon Knights, How to Know When You Are Ready to Write a Novel, thewriterpractice 

Joe Bunting, The Myth of Perfection, thewritepractice

Joe Bunting, Four Ways to Control Your Inner Editor, thewritepractice

 

Przeczytaj także:

Chcesz zostać pisarzem? Na co czekasz?

Potrafisz napisać coś wyjątkowego. Uwierz w to!

Nie masz czasu na pisanie? Wypróbuj technikę Pomodoro.

Jak rozbudować zbyt krótką powieść?