Kiedy zamierzasz opublikować obrazek/zdjęcie na blogu, WordPress oczekuje, że wypełnisz kilka pól. Wydaje się to uciążliwe, prawda? Nie dość, że włożyłeś dużo czasu w napisanie artykułu, to jeszcze musisz głowić się nad opisaniem obrazka. Jak wypełnić te pola? Odpowiedź na to pytanie jest tak obszerna, że postanowiłam ją podzielić na dwa wpisy. Zacznę od niedocenianego elementu optymalizacji obrazów. Podpisu (ang. caption), zwanego też etykietą.

Hasło „obraz wart jest słów” zrobiło zawrotną karierę. Warto zastanowić się, co ono znaczy dla osób zajmujących się pisaniem. Czy tekst nie ma szansy w rywalizacji z obrazem?

„Rozwijające się technologie będą sprzyjać karierze obrazu w sieci, wypierając tekst, a nawet grożąc mu przygnieceniem na stronie internetowej.”– przewidywał prawie 20 lat temu Jay David Bolter.

Podczas zajęć z wiedzy o mediach zapytałam studentów o opinię na temat tej prognozy. Jedna ze studentek powiedziała wtedy: „Obraz nigdy nie zastąpi tekstu, ponieważ jest wieloznaczny.” Choć może nie brzmi to jakoś szczególnie odkrywczo, jednak często gubimy tę myśl w proroczych sądach na temat współczesnej kultury obrazkowej.

„Obraz wart jest tysiąca słów” zakłada rozdział między słowem a obrazem. Tymczasem badania dowodzą, że internauci lubią patrzeć na obrazy, które zwiększają wartość informacyjną i snują wizualną opowieść. Dobrze dobrane obrazy to te, które nie rywalizują z tekstem, lecz go uzupełniają.

Zamiast więc boczyć się na obraz, lepiej powiązać go z tekstem.

Czy warto umieszczać obrazy wewnątrz tekstu

 Intuicyjna odpowiedź brzmi: tak. Ktoś, kto trafił na Twoją stronę, pewnie chce wykonać jakieś zadanie możliwie szybko i skutecznie.  To właśnie z tego powodu czyta niecierpliwie i nieuważnie. Zamierza upewnić się, że tekst będzie dla niego wartościowy. Obrazki w tekście, podobnie jak śródtytuły czy wypunktowania, ułatwiają skanowanie i pomagają mu zyskać tę pewność.

Jednak tekst z obrazkami czyta się inaczej niż bez nich. I nie zawsze działa to na naszą korzyść.

W pewnym badaniu eyetracking 82 uczestników czytało tekst na ekranie. Każda z grup otrzymała inną wersję tekstu:

  • z obrazkami powiązanymi z treścią,
  • z obrazkami niepowiązanymi z treścią (reklamami),
  • bez obrazków.

Tekst internetowy o średnim poziomie trudności dotyczył zmian, jakie zaszły w wyniku tsunami. W pierwszej wersji towarzyszyły mu dwa zdjęcia. Jedno przedstawiało widok z lotu ptaka na zniszczoną linię brzegową, zaś drugie – mapę dna oceanicznego. W drugiej wersji zamiast tych zdjęć w tekście pojawiły się dwie reklamy spójne z tematyką naukową.

Badani mieli przeczytać tekst, a następnie wypełnić test wielokrotnego wyboru. Sprawdzano zrozumienie, ale też i tempo lektury. Okazało się, że artykuł z powiązanymi tematycznie zdjęciami był czytany o 19% wolniej niż ten z reklamami i 15% wolniej niż tekst bez obrazków. Obecność obrazków nie wpłynęła natomiast na wynik testu, a więc artykuł bez obrazków badani zrozumieli równie dobrze.

Wynikają stąd dwa ważne wnioski:

  • jedynie obrazki powiązane z treścią mają szansę przykuć uwagę czytelnika,
  • czytelnicy zwalniają, by uważniej  przyjrzeć się obrazkom i powiązać je z treścią.

Drugi wniosek wiąże się z ryzykiem. Zajmijmy się jednak najpierw pierwszym.

Jakie obrazki sprawdzą się wewnątrz artykułu blogowego?

  • zdjęcia produktu,
  • porównania wersji przed i po,
  • wykresy,
  • zrzuty ekranów,
  • zdjęcia, najlepiej takie, które mają głównego bohatera i budzą emocje.

Takie obrazy potrafią wycisnąć maksimum z ulotnej uwagi czytelnika. Jednak, jak sugeruje drugi wniosek, przerywają płynność lektury. Nawet obrazek bardzo powiązany z treścią, odciągnie czytelnika od tekstu.

Jak wykorzystać moc obrazka, by nie obróciła się przeciwko nam? Obraz powinien odciągnąć uwagę czytelnika tylko, po to by ją przyciągnąć. I często nie potrafi uczynić tego sam, bez pomocy podpisu.

Dlaczego podpisy pod obrazkami są ważne

Uściślijmy, podpis to tekst, który pojawia się pod obrazkiem zwykle w szarym polu. W WordPressie pole, które trzeba wypełnić, by podpis ukazał się na stronie, nazywa się Etykietą. Wiele osób go nie wypełnia, jednak zdecydowanie warto to zrobić.

Pierwsza strona anglojęzycznej gazety. Widoczne podpisy pod obrazkami.

Gazety i czasopisma od lat wykorzystują podpisy pod zdjęciami, by przyciągnąć uwagę czytelnika. Jednak ta wiedza nie przeniknęła do internetu.

Długo nie doceniałam podpisów i podawałam w tym miejscu jedynie źródło ilustracji. To zastanawiające, bo przecież lekturę artykułu często zaczynam właśnie od nich. Jest to zgodne z wieloma badaniami, które podkreślają, że podpisy pod obrazkami czytamy kilkakrotnie częściej niż tekst główny. Ponadto, co jest ewenementem w internetowej lekturze, czytamy je uważnie.

W pewnym badaniu uczestnicy mieli obejrzeć obrazki z podpisami, a następnie opisać je najdokładniej, jak potrafili. Okazało się, że czytali podpisy, ponieważ używali słów, które się pojawiły. Ale patrzyli też na zdjęcia, ponieważ mówili o szczegółach, o których w podpisie nie było mowy. A zatem czytanie podpisów nie odbyło się kosztem oglądania obrazków.

Autorzy innego badania zaprezentowali uczestnikom dwie wersje tekstu: z podpisanymi obrazkami oraz bez nich. Użytkownicy, którzy otrzymali tekst z obrazkami więcej rozumieli, zapamiętywali i chętniej wykonywali instrukcje.

Nie jest tajemnicą, że akademicy często czytają artykuły naukowe w następującej kolejności: najpierw skanują abstrakt, następnie wnioski, a potem przeglądają ilustracje. Dlatego w artykule naukowym podpisy pod ilustracjami powinny być samowystarczalne.

Jak sformułować podpis

Podpisy pod zdjęciami nie są w tekstach internetowych powszechną praktyką. A jeśli się już pojawiają, to zwykle ograniczają się do wyjaśnienia, co znajduje się na obrazku, np.

E-mail sprzedażowy od Aveda
Jezioro Bohinj w Słowenii

Takie podpisy są lepsze niż nic, jednak raczej nie przekonają czytelnika do lektury tekstu.

Dobry podpis odgrywa trzy role (choć nie zawsze wszystkie na raz):

  • mówi coś, czego obrazek sam nie potrafi powiedzieć (bo jest zbyt wieloznaczny lub trudny do rozszyfrowania),
  • podpowiada czytelnikowi, na co ma patrzeć,
  • przekonuje czytelnika, by raz jeszcze spojrzał na zdjęcie i zwrócił uwagę na coś, czego pewnie nie zauważył wcześniej.

Zdarza się, że jeden podpis spełnia wszystkie te trzy funkcje. Przykład znalazłam w książce Cialdiniego Pre-swazja. Dotyczy on historii japońskiego konsula na Litwie, Chiune Sugihary, który wbrew decyzji swojego rządu wystawił tysiące wiz dla Żydów. Za tę niesubordynację musiał wraz z rodziną opuścić Litwę.

Z tego okresu pochodzi zdjęcie przedstawiające dwie Japonki, z których jedna trzyma na rękach niemowlę. Stoją przed bramą, do której przyczepiona jest tabliczka. Pod zdjęciem znajduje się następujący podpis:

W Czechosłowacji Chiune Sugihara ustawił do zdjęcia swoją rodzinę (żonę, syna, szwagierkę) na zewnątrz parku, na którego płocie widniała tabliczka z napisem: „Zakaz wstępu Żydom” w języku niemieckim. Czy znalazła się ona w kadrze przypadkowo, czy też był to świadomy zabieg i wyraz gorzkiej ironii? Przyjrzyj się prawej dłoni szwagierki Sugihary…

Ten podpis:

  • mówi coś, czego obrazek sam nie potrafi powiedzieć: W Czechosłowacji Chiune Sugihara ustawił do zdjęcia swoją rodzinę (żonę, syna, szwagierkę) na zewnątrz parku,
  • podpowiada czytelnikowi, na co ma patrzeć: na którego płocie widniała tabliczka z napisem: „Zakaz wstępu Żydom” w języku niemieckim.
  • przekonuje czytelnika, by raz jeszcze spojrzał na zdjęcie i zwrócił uwagę na coś, czego pewnie nie zauważył wcześniej: Czy znalazła się ona w kadrze przypadkowo, czy też był to świadomy zabieg i wyraz gorzkiej ironii? Przyjrzyj się prawej dłoni szwagierki Sugihary…

To przykład wzorcowy. Jednak nie każdy obraz dostarczy pretekstu do stworzenia tak intrygującego podpisu. Wystarczy, że spełni on jeden z wymienionych trzech warunków.

Z dobrych podpisów pod zdjęciami słynie National Geographic. Podobno pracuje nad nimi wyspecjalizowana grupa redaktorów, o wdzięcznej nazwie captionists (od słowa caption – podpis pod zdjęciem).

Oto podpisy zaczerpnięte ze strony National Geographic w moim tłumaczeniu:

Turystka z Estonii fotografuje Jezioro Bohinj spowite poranną mgłą. Niezależnie od pogody i pory roku zawsze można tu zaobserwować coś nowego.

Z rybackiego miasta Izola, mieszczącego się blisko Piran na zachodnim brzegu Słowenii, rozciąga się wspaniały widok na przeciwległe pasmo górskie. Choć to niewielkie miasteczko śródziemnomorskie, jego korzenie sięgają czasów Imperium Rzymskiego.

Pierwszy opis zachęca, by przyjrzeć się zdjęciu raz jeszcze i zaobserwować to „coś nowego”. Po przeczytaniu drugiego trudno oprzeć się pokusie, by dowiedzieć się czegoś więcej o miasteczku Izola. Oba podpisy brzmią interesująco nawet bez towarzyszących im zdjęć. Możesz obejrzeć je w galerii poświęconej szlakom wodnym na Słowenii.

Czy pod każdym obrazkiem należy umieszczać podpisy? Zdania są podzielone. Niektórzy twierdzą, by używać podpisów tylko wtedy, gdy dostarczają ważnych wiadomości. Inni są bardziej rygorystyczni – skoro nie przychodzi Ci do głowy żaden podpis, to pewnie oznacza, że obrazek nie powinien znaleźć się na stronie.

Myślę, że odpowiedź zależy od rodzaju treści. W tekście informacyjnym czy specjalistycznym podpisy są często niezbędne.

Podpisy w tekście informacyjnym

Na stronie gdansk.pl ukazał się niedawno artykuł Stop, żaba na drodze! Wolontariusze z płazich patroli już działają. Pod zdjęciem przedstawiającym żabę pełznącą wzdłuż muru widnieje podpis:

Wiosną żaby rozpoczynają coroczną wędrówkę ze swych zimowych legowisk do pobliskich zbiorników wodnych. Wiele z nich ginie podczas wędrówki.

Zaś zdjęcie przedstawiające żabę trzymaną na ręce w gumowej rękawiczce zostało opisane następująco:

Wolontariusze włączają się w akcję pomocy żabom już po raz dwunasty.

Każdy z tych podpisów przekazuje więcej niż zdołałoby to powiedzieć samo zdjęcie. Tematyka przyrodnicza jest wyjątkowo wdzięcznym tematem do podpisów, dlatego nie zamierzam zatrzymać się na niej.

Inny artykuł, który ukazał się na tej samej stronie, dotyczy promocji ruchu rowerowego. Na pierwszym zdjęciu widnieje grupa osób z certyfikatami w dłoniach. Gdyby nie opis, raczej nie domyślilibyśmy się, czego zdjęcie dotyczy:

Pracodawcy gdańscy, którzy promują rowerzystów w swoim zespole od dawna czekali już na możliwość certyfikacji swoich działań. Teraz będą mogli uzyskać certyfikat „Pracodawca przyjazny rowerzystom.”

Na kolejnym zdjęciu widzimy na pierwszym planie mężczyznę jadącego na rowerze z przyczepką, w której siedzi kilkuletnie dziecko. Pod zdjęciem czytamy:

Rowerowa para: tata i dziecko w przyczepce. Teraz rodzice przedszkolaków będą mogli wypróbować takie przyczepki w ramach kampanii „Podczep się”

Ten podpis promuję kampanię, a przy okazji skłania zainteresowanych, by poszukali o niej informacji w artykule. Podobną rolę pełni kolejny podpis:

Te trzy przyczepki już wkrótce do wypożyczenia w publicznych gdańskich przedszkolach.

Wszystkie te podpisy mówią czytelnikowi coś, czego obraz sam nie potrafi powiedzieć.

Przy tworzeniu podpisów w tekstach dziennikarskich, sprawdzi się zasada 5 W (who, what, where, when, why). Należy sprawdzić fakty: nazwiska, daty i miejsca, a także podać źródło. Podpis pod zdjęciem zostanie prawdopodobnie przeczytany uważniej niż sam tekst, co oznacza, że czytelnicy w komentarzach mogą wytknąć nam błędy.

Podpisy w tekście specjalistycznym

Autorzy stron informacyjnych zwykle pamiętają o podpisach pod zdjęciami. Nie można tego powiedzieć o twórcach tekstów specjalistycznych. A przecież podpis pod zrzutem ekranu czy wykresem zwykle jest niezbędny, by go zrozumieć.

I znów można zatrzymać się na opisie tego, co znajduje się na zdjęciu. Jednak podpis E-mail sprzedażowy od Aveda nie brzmi zbyt intrygująco, prawda? W tekście specjalistycznym również warto opowiedzieć czytelnikowi o tym, czego nie widać na obrazku.

Dobrym przykładem są podpisy, które ukazały się pod obrazkami w artykule Prospect Theory and Loss Aversion: How Users Make Decisions.

Pod obrazkiem przedstawiającym makietę mailingu od Avedy znajduje się następujący podpis (w moim tłumaczeniu):

Prośba, by napisać recenzję na temat produktu kupionego w Aveda byłaby skuteczniejsza, gdyby oferowała pewny zysk. W tytule maila wspomniano wprawdzie, że w zamian za recenzję można otrzymać darmową próbkę przy następnym zakupie, ale nie zostało to potwierdzone w treści maila. Nie zdecydowałam się więc poświęcić czasu, by napisać recenzję.

Natomiast pod zrzutem ekranu ze strony GoPetplan, przedstawiającym koszty, jakie trzeba ponieść w przypadku różnych chorób spotykających koty, widnieje takie oto wyjaśnienie:

Towarzystwa ubezpieczeniowe zbijają kapitał na naszej skłonności, by przywiązywać dużą wagę do tego, co mało prawdopodobne, lecz bardzo kosztowne. Tutaj, GoPetplan.com wylicza drogie rachunki u weterynarza, które mają przekonać użytkowników do wykupienia polisy dla swojego kota.

Podpisy pod obrazkami na stronie nngroup czytam uważnie, ponieważ znajduję w nich dodatkowe wiadomości, o których było mowy w artykule.

Pisz prostym językiem

O ile to możliwe, pisz w czasie teraźniejszym i stronie czynnej. Nie zaczynaj od Zrzut ekranu przedstawia, przejdź od razu do rzeczy. W ten sposób stworzysz wrażenie bezpośredniości.

Wyobraź sobie, że opowiadasz znajomemu o tym, co znajduje się na obrazku. Dzięki podpisom pod zdjęciami masz szansę dotrzeć do szerszej publiczności. Są zwykle napisane prostszym językiem, co pozwala zrozumieć główny przekaz także mniej kompetentnym czytelnikom.

A co to ma wspólnego z SEO?

Czy istnieje związek między podpisami pod zdjęciami a rankingami? Jeśli tak, to niebezpośredni. Z pewnością dostarczają wyszukiwarce kontekstu, na podstawie którego roboty mogą zadecydować, o czym jest tekst. Wprawdzie w tej roli sprawdzi się nazwa pliku oraz tekst alternatywny, ale podpowiedzi nigdy za wiele.

Znacznie ważniejszy jest jednak drugi powód. Otóż, dzięki ciekawie opisanym obrazkom, czytelnik ma szansę dłużej pozostać na Twojej stronie. Warto więc poświęcić im więc uwagę, na jaką zasługują.

Przeczytaj także:

Nie bój się pisać prosto. Co mówią badania naukowe o zaletach przystępnego stylu

Prasówka dla webwritera #3. O czytaniu z małego ekranu, mobile SEO i opisach linków