Dlaczego niektórzy nauczyciele potrafią tłumaczyć lepiej od innych? Otóż, pewnie lepiej porcjują wiadomości. Jak w artykule eksperckim podawać wiedzę po kawałeczku?

Dobre wyjaśnianie czy też dobre porcjowanie wymaga kreatywności i empatii. Trzeba podzielić informację na cząstki, by ułatwić odbiorcy jej zrozumienie.

Podziel wiedzę na części

Weźmy taki temat Jak ustalić termin spotkania w języku niemieckim. Można oczywiście zacytować kilka zdań, które pomogą czytelnikowi umówić się z kimś na spotkanie, jednak posłużą one co najwyżej jako ściąga.

Tymczasem nowe wiadomości należy przedstawić tak, by odbiorca mógł posługiwać się nimi samodzielnie. Trzeba odnaleźć klucz do podziału i rozbić informację na części.

W naszym przykładzie kluczem może stać się przyimek. Zacytuj przykładowe zdanie, a potem podpowiedz czytelnikowi, jakich przyimków potrzebuje, by poprawnie wyrazić to, na czym mu zależy. Oto jak można podzielić tę wiedzę na porcje.

im + miesiące, pory roku
am + dni tygodnia, pory dnia, daty
um + godziny

W ten sposób poprowadzisz czytelnika od ogółu (przykładowe zdanie) do szczegółu (potrzebne przyimki).

Współcześnie często doradza się dydaktykom odwrócenie tego porządku. A zatem należy zachęcać uczniów, by na podstawie analizy szczegółów sami tworzyli prawidłowości. W tekście dużo trudniej to osiągnąć niż na lekcji, jednak możesz zachęcić czytelnika, by wspólnie z Tobą przeanalizował wiadomości.

Przytaczasz kilka zdań po niemiecku, a następnie pytasz czytelnika, czy dostrzega jakieś prawidłowości, po czym odpowiadasz w jego imieniu.

Z pozoru niewiele to zmienia, bo czytelnik może przemknąć wzrokiem od przykładów w kierunku odpowiedzi. Jeśli jednak zastanowi się przez chwilę nad pytaniem i spróbuje sam znaleźć rozwiązanie, zanim przeczyta odpowiedź, wówczas lepiej zapamięta nowe wiadomości.

Stanie się tak dlatego, że dotarł do nich (przynajmniej częściowo) samodzielnie. Otrzyma możliwość zgadywania i odkrywania, której nie miałby, gdyby otrzymał wszystko na tacy.

Nawiąż do porcjowania w tytule

Spośród tytułów internetowych najbardziej zgodne z ideą porcjowania są wyliczanki. Ktoś, kto kliknie tytuł 6 argumentów, które obronią Twoje poglądy w artykule eksperckim, uczyni to, ponieważ oczekuje, że artykuł będzie:

  • przystępny (bo podzielony na powiązane tematycznie części),
  • wyczerpujący (bo opisuje 6 argumentów),
  • skondensowany (bo zapowiada przefiltrowaną wiedzę).

Tytuły te współgrają z ludzką skłonnością do kategoryzowania. Zaspokojenie tej potrzeby staje się jeszcze bardziej palące,  gdy wyszukiwarka prezentuje tysiące wyników w odpowiedzi na nasze zapytanie.

Wyliczanki pomagają też osiągnąć efekt nauki przez zabawę. Czytelnik będzie mógł:

  • przekonać się, które z tytułowych 6 argumentów już zna, a które warto poznać,
  • wybrać najbardziej interesujące argumenty,
  • odhaczyć kolejne punkty, co da mu poczucie satysfakcji.

Maria Konnikova, autorka książki Myśl jak Sherlock Holmes, twierdzi, że mózg kocha tytuły-wyliczanki, ponieważ zapewniają równowagę pomiędzy niepewnością i przewidywalnością.

Z jednej strony, zapowiadają niespodziankę po kliknięciu (bo przecież z samego tytułu nie wynika, jakich 6 argumentów obroni poglądy w artykule eksperckim). Z drugiej strony, wiemy,  jaki typ treści nas czeka, co daje poczucie bezpieczeństwa.

Choć w niektórych oblężonych dziedzinach tytuły-wyliczanki mogą przyprawiać o mdłości (np. 5 sposobów na szczupłą sylwetkę), to jednak przy niszowych tematach powinny mniej irytować.

Tworząc taki tytuł, zastanów się, co Cię skłoniło do napisania tekstu, jakimi emocjami lub odkryciami chciałbyś się z czytelnikiem podzielić. Dzięki temu, mimo schematycznej formy, Twoja propozycja zabrzmi autentycznie.

A argumenty przeciw? Artykuł podzielony na powiązane jedynie tematem części nie pozwala śledzić dłuższego toku myśli autora. Pogłębia tendencję do skanowania i nieuważnej lektury. Daje złudną nadzieję na zdobycie wiedzy w pigułce.

Tony Buzan, twórca metody mapowania myśli, uważa, że listy odrywają myśli od siebie, tworząc złudne wrażenie kompletności. Tym samym utrudniają bieg skojarzeń.

To poważne zarzuty przeciwko edukacyjnej roli tytułów-wyliczanek. Myślę jednak, że można się przed nimi ustrzec. Ważne, by podkreślić, że zestawienie jest tylko punktem wyjścia i zachęcić czytelnika do uzupełniania listy o nowe skojarzenia.

A jaka liczba elementów w wyliczance będzie odpowiednia? Zespół Buzzsumo zbadał sto milionów tytułów internetowych w kontekście udostępnień na Facebooku.

Okazało się, że na Facebooku przesadna obszerność nie jest atutem. Największe zaangażowanie zdobyły tytuły z liczbą 10 w tytule, tuż za nimi znalazły się 5,15 i 7. Największa liczba, 30, uplasowała się dopiero na 20. miejscu.

Jednak dla autora piszącego o wiedzy bardziej przydatną odpowiedź dadzą badania nad pojemnością ludzkiej pamięci. Otóż, aby czytelnik mógł zapamiętać informację, musi ją przenieść z pamięci krótkoterminowej do długoterminowej.

W pamięci krótkoterminowej mieści się niewiele elementów (wedle różnych badań od 4-9) i znikają stamtąd po 20 sekundach. W tytule-wyliczance dobrze jest zatem zmieścić się w granicach 9 elementów. Moje tytuły zwykle oscylują wokół 5.

Potwierdź podział śródtytułami

Zachowaj spójność między tytułami a śródtytułami. Jeśli więc zapowiadasz sposoby, sformułuj śródtytuły jako wezwania do działania.

Śródtytuły w artykule 5 sposobów na kreatywną redakcję tekstu mogłyby brzmieć np. tak:

Zastąp ogólnik słowem konkretnym
Zmień konstrukcję zdania

Ale wezwanie do działania to nie jedyny sposób na śródtytuł. W artykułach poświęconych retoryce, staram się w śródtytułach, oprócz nazw figur, zawrzeć jakąś ich cechę, np.

Oszczędna zeugma
Dowcipna syllepsa

Dzięki temu czytelnikowi łatwiej będzie mógł odszukać w tekście środek wyrazu, na którym mu zależy. Chciałabym także, aby skojarzył figurę z jej cechą i w ten sposób łatwiej ją zapamiętał.

Śródtytuł można też sformułować jako zdanie, np.

Anadiploza dodaje patosu
Diafora odkrywa mowy sens słowa

Ważne, by śródtytuły brzmiały treściwie i zachęcająco, ponieważ zadecydują one o tym, czy czytelnik zechce przeczytać Twój tekst. Skanując śródtytuły, czytelnik odpowiada sobie na pytania:

  • o czym jest artykuł,
  • co jest najważniejsze,
  • co może zyskać dzięki lekturze.

I tym samym płynnie przechodzę do kolejnego sposobu porcjowania, którym jest wypunktowanie.

Wypunktuj, by przyciągnąć uwagę

Badania funkcjonalności potwierdzają, że czytelnicy chętnie zwracają wzrok ku listom wypunktowanym. Dzięki niepozornym punktorom skomplikowane koncepcje stają się bardziej przystępne.

Edytorstwo zna wiele sposobów wyliczania. W internecie utrwalił się jeden z nich. Elementy wyliczenia oznacza się punktorami, a każdy z nich umieszcza w odrębnym wierszu. Taki wybór ma także wpływ na interpunkcję.

No właśnie, interpunkcja. Czy po punktach stawiać przecinki, kropki, a może żaden znak nie jest potrzebny? Każda z tych odpowiedzi jest poprawna, ale sprawdzi się w innej sytuacji.

Jeżeli poszczególne punkty nie są zdaniami, rozpocznij je małą literą. Możesz postawić przecinek po każdym z nich, choć nie musisz tego robić, jeśli używasz punktorów, a każdy punkt umieszczasz w osobnym wierszu. Na końcu wyliczenia postaw kropkę.

Natomiast jeśli punkty są zdaniami, wówczas rozpocznij każdy z nich wielką literą, a zamknij kropką.

Zdecyduj, czy punkty mają być zdaniami, czy też nie, ponieważ nie należy mieszać tych dwóch sposobów.

To podstawowe zasady poprawności, teraz te bardziej kosmetyczne. Zacznę od wyliczenia, w którym punkty nie są zdaniami.  Takie wyliczenie czyta się płynnie, jeśli punkty:

  • są tak samo zbudowane,
  • mają podobną długość.

Drugi punkt nie wymaga komentarza, natomiast pierwszy sprawia często trudności. Punkty powinny być tak samo zbudowane gramatycznie. W przeciwnym razie wprawią czytelnika w zakłopotanie i spowolnią tempo lektury, jak pokazuje poniższy przykład.

Lista wypunktowana:

  • przyciąga uwagę,
  • skanowanie staje się łatwiejsze,
  • tekst się skraca,
  • widać związki między elementami.

Tylko pierwszy element wypunktowania jest spójny z wprowadzeniem (Lista wypunktowana przyciąga uwagę). Z pozostałych nie dałoby się zbudować spójnego zdania (Lista wypunktowana skanowanie staje się łatwiejsze).

Najlepiej, by pod każdym punktorem znalazła się ta sama część mowy, w naszym przykładzie będzie to czasownik.

Lista wypunktowana:

  • przyciąga uwagę,
  • wspiera skanowanie,
  • skraca fragment tekstu,
  • ujawnia związki między elementami.

I inny przykład, tym razem z rzeczownikami.

Rozprawka składa się z trzech części:

  • tezy
  • argumentów
  • zakończenia.

Choć zgodność gramatyczna ułatwia lekturę, nie jest obowiązkowa. Dopuszczalne będzie też, jeśli wszystkie elementy wyliczenia pozostawisz w mianowniku.

Rozprawka składa się z trzech części:

  • teza
  • argumenty
  • zakończenie.

Nie brzmi to jednak najszczęśliwiej, prawda? Lepiej będzie tak sformułować zdanie wprowadzające, by ów mianownik brzmiał jak jego dopełnienie, a więc:

Rozprawka składa się z trzech części, takich jak:

  • teza
  • argumenty
  • zakończenie.

By jeszcze bardziej ułatwić lekturę, zdanie wprowadzające sformułuj tak, by pozwoliło ci zaoszczędzić słowa. Czasami będzie to wymagało kilkukrotnej redakcji. Tak było w przypadku wyliczenia, które pojawiło się w tym artykule. Jego pierwsza wersja brzmiała tak:

Ktoś, kto kliknie tytuł „6 argumentów, które obronią Twoje poglądy w artykule eksperckim”, uczyni to, ponieważ:

  • wie, czego się spodziewać – przystępnej treści podzielonej na powiązane tematycznie części,
  • oczekuje, że artykuł będzie wyczerpujący, bo opisuje 6 argumentów,
  • sądzi, że oszczędzi czas, jaki musiałby przeznaczyć na błądzenie po wielu stronach.

Wypunktowanie jest poprawne, bo czasowniki wie, oczekuje, sądzi są spójne gramatycznie i nawiązują do poprzedzającego ponieważ. Jednak punkty są dość rozwlekłe.

Istnieje sposób na to, by je uprościć i skrócić. Należy znaleźć słowo, które łączy wszystkie punkty i umieścić je w zdaniu wprowadzającym. Takim słowem może być np. artykuł.

Ktoś, kto kliknie tytuł „6 argumentów, które obronią Twoje poglądy w artykule eksperckim”, uczyni to, ponieważ oczekuje, że artykuł:

  • będzie przystępny, bo podzielony na powiązane tematycznie części,
  • okaże się wyczerpujący, bo opisuje 6 argumentów,
  • zaoszczędzi czas, jaki trzeba przeznaczyć na błądzenie po wielu stronach.

Jest lepiej, jednak wciąż całość czyta się mało płynnie. Czy udałoby się objąć zapowiedzią jeszcze więcej słów? Będzie i okaże się mają bardzo podobne znaczenie.  Można jednego z nich użyć we wprowadzeniu, a zatem:

Ktoś, kto kliknie tytuł „6 argumentów, które obronią Twoje poglądy w artykule eksperckim”, uczyni to, ponieważ oczekuje, że artykuł będzie:

  • przystępny, bo podzielony na powiązane tematycznie części
  • wyczerpujący, bo opisuje 6 argumentów

Podpunkty skróciły się wizualnie, a na początku każdego z nich znajduje się przymiotnik. Zwróć uwagę też na powtarzające się po przecinku słówko bo. Można je wykorzystać jako powtórzenie celowe.

No dobrze, a co z trzecim podpunktem? Trzeba go przeformułować tak, by główną rolę odgrywał w nim przymiotnik. Skoro artykuł oszczędza czas, to jaki jest? Przychodzi mi na myśl wyraz skondensowany.

Ostatni podpunkt rozszerzę także o wyjaśnienie rozpoczynające się od bo, aby stworzyć efekt paralelizmu. Oto co powstaje:

Ktoś, kto kliknie tytuł „6 argumentów, które obronią Twoje poglądy w artykule eksperckim”, uczyni to, ponieważ oczekuje, że artykuł będzie:

  • przystępny (bo podzielony na powiązane tematycznie części),
  • wyczerpujący (bo opisuje 6 argumentów),
  • skondensowany (bo zapowiada przefiltrowaną wiedzę).

Punkty mogą także być odrębnymi zdaniami. Takie wypunktowanie sprawdzi się zwłaszcza na końcu artykułu eksperckiego, gdy będziesz podsumowywać główne myśli, np. tak:

  • Czytelnik zwraca uwagę na te miejsca na stronie, które pomagają mu wykonać zadanie.
  • Uwaga skupiona na jednym elemencie nie musi oznaczać zainteresowania.
  • Nie mamy wpływu na zaangażowanie czytelnika.

Odpowiednia liczba elementów w wyliczeniu? Uszanujmy granice pamięci krótkoterminowej, a w tej zmieści się od 4-9 elementów. Rzadko zdarza mi się przekraczać 4. Wypunktowanie ma przyspieszać i ułatwiać lekturę. Duża liczba punktorów może natomiast przytłoczyć czytelnika.

Lista numerowana i wypunktowana to dwie różne sprawy. Ta pierwsza sugeruje, że należy wykonać wszystkie kroki po kolei i przyda się w instrukcjach obsługi czy przepisach kulinarnych.

Wybierz z rozmysłem to, co chcesz uwypuklić za pomocą listy. Przykładowo, w tym artykule jest zdecydowanie za dużo list wypunktowanych, ale dzieje się tak tylko dlatego, że służą jako przykłady.

Porcjowanie to nie tylko punktowanie

Porcjowanie wiedzy polega także na tym, by podawać ją po kawałeczku. Pomogą w tym zwięzłe zdania i krótkie akapity, ale przede wszystkim powolne, stopniowe rozwijanie myśli.

Oto jak starałam się wyjaśnić, czym jest gramatyka doświadczenia Hallidaya:

Doświadczenia to strumień wydarzeń. Wybierając słowa i układając z nich zdania, opisujemy nasze doświadczenia.  W ten sposób opowiadamy o zmianach, które dzieją się wokół nas.

Halliday twierdził, że do różnych doświadczeń odwołują się procesy. Wyróżnił trzy podstawowe procesy: materialny, mentalny i relacyjny, a także trzy pomniejsze: behawioralny, werbalny i egzystencjalny.

Procesy wyrażamy przy pomocy czasowników. Halliday podzielił czasowniki nie ze względu na ich formę, lecz znaczenie. Dzięki temu możemy dostrzec, jaki wpływ ma czasownik na rozumienie tekstu.

Najpierw tłumaczę, czym jest doświadczenie, następnie przechodzę do tego, jak owo doświadczenie opisać przy pomocy procesów, po czym wyjaśniam, jak wyrazić procesy w formie czasowników.

Być może, kiedy spojrzę na ten tekst za jakiś czas, uproszczę go jeszcze bardziej. Porcjowanie wymaga często kilku podejść. Trzeba wczuć się w kogoś, kto poznaje nową dziedzinę. Dlatego tak trudno jest dobrze tłumaczyć.

Źródła:
Bąbel P., Wiśniak M., 12 zasad skutecznej edukacji, Sopot 2015
Loranger H., 7 Tips for Presenting Bulleted Lists in Digital Content
Wolański A., Edycja tekstów. Praktyczny poradnik, Warszawa 2008

Zdjęcie: pixabay

Przeczytaj także inne artykuły z cyklu Pisanie o wiedzy:
Jak kierować uwagą czytelnika – część 1

Jak kierować uwagą czytelnika – część 2