byłeś kiedyś na zagraconym strychu? Można tam odnaleźć prawdziwe skarby. Welon ślubny babci, Twój pierwszy zeszyt od matematyki, ale i przepalone lampki choinkowe czy kubeł z resztkami zeschniętej farby. Żeby dotrzeć do skarbów trzeba przekopać się przez stertę śmieci. Czy Twój tekst przypomina zagracony strych? Czytelnik musi przebrnąć przez linijki zbędnych słów, by dotrzeć do tego, co ważne? Czas zabrać się za odgruzowywanie!

W dobrym tekście każde słowo się liczy, dlatego pozbądź się śmieci. Oto niektóre słowne odpady, które powinieneś wyrzucić na śmietnik:

Słowa-tiki

Niektóre słowa przypominają tiki nerwowe. Nie zwracasz uwagi na to, że kolejny raz chrząknąłeś albo podrapałeś się za uchem. Każdy ma swoje słowa-tiki. Najpopularniejsze z nich to: jakby, właśnie, właściwie, prawie, praktycznie, generalnie, różne, specyficzne. Wydaje Ci się, że skoro Ty nie zauważasz, to nikt inny ich nie dostrzeże. I masz rację. Oko czytelnika ledwie prześliźnie się po wszystkich Twoich właściwie i generalnie.  Problem tkwi w czymś innym. W gąszczu tików zginie to, co masz naprawdę do powiedzenia. Spójrz na przykład:

Generalnie można powiedzieć, że specyficzna technika malowania akwarelą praktycznie nie zmienia się od wieków.

Usuńmy tiki, a uzyskamy efekt:

Technika malowania akwarelą nie zmienia się od wieków.        

Zwróć uwagę, że wydobyliśmy sens zdania, wcale go przy tym nie upraszczając. W nowym zdaniu każde słowo jest ważne, ma swoje terytorium. Jeśli pozbędziemy się tików, przywrócimy pozostałym słowom należną im przestrzeń.

Słowa-papugi

Niektóre słowa papugują znaczenie innych słów. To niesamowite, jak często umieszczamy obok siebie wyrazy, które znaczą to samo. Dzieje się tak wtedy, gdy jedno słowo implikuje inne. Na przykład słowo zakończyć implikuje całkowicie, więc nie musimy pisać, że zakończyliśmy projekt całkowicie.

Inne słowa-papugi to: prawdziwe fakty, każdy indywidualnie, fundamentalne podstawy, przyszłe plany, przybyła publiczność, nagły kryzys, osobiste przekonania, straszna tragedia, końcowy rezultat, wstępne przygotowanie, wybrane przykłady, kompletnie zrewolucjonizować, dokładny termin, zaplanowany projekt, darmowy prezent.

Jak pozbyć się papug? Po prostu usuń słowo, które papuguje inne. Zamiast małej torebki wystarczy torebka, tragedia nie może być już bardziej straszna, a fakt bardziej prawdziwy. Weźmy na warsztat nagły kryzys. Kryzys to bardzo mocne słowo, a przymiotnik nagły tylko go osłabia. Kiedy pozbędziemy się papugi, spapugowane słowo odzyska moc.

Dobry styl obfituje w „nagie” rzeczowniki i czasowniki. Przymiotnik jest zwykle wrogiem rzeczownika, a przysłówek – czasownika. Jednak mistrzowie pióra potrafią z tego wroga uczynić sprzymierzeńca. Hanka Odronówna śpiewała, że Pierwszy znak [zakochania, oczywiście] to słodki lęk. Julian Tuwim, autor tego tekstu i wielki czarodziej słowa wiedział, że dobrze dobrane przymiotniki nie ozdabiają rzeczowników, lecz modyfikują ich znaczenia. Cóż to jest ten słodki lęk? Każdy, kto był zakochany, wie. Czytelnik nie potrzebuje strasznego lęku, bo wie, że lęk taki jest. Ale słodki lęk to coś nowego, a jednocześnie niezwykle trafnego.

Słowa-skamieliny

Dżentelmen w każdym calu, złota polska jesień, bajońskie sumy. Banały to słowne skamieliny, w których na wieki zastygły myśli naszych przodków. Każdy banał był kiedyś młody, świeży i błyskotliwy. Miał duże powodzenie i dlatego właśnie stał się banałem.

Po słowa-skamieliny chętnie sięgają politycy. Orwell, pisarz wyczulony na pułapki nowomowy, w eseju Polityka i język angielski dowodził, że politycy, wypowiadający banały zmieniają się w manekiny. Kiedy światło padnie na szkła ich okularów, uświadamiamy sobie, że to tylko puste krążki, za którymi nie widać oczu.

„Nigdy nie używaj metafory porównania lub innego określenia, które często widujesz w druku.”–grzmiał Orwell – „W prozie jest coraz mniej słów wybranych przez autora ze względu na ich znaczenie, a coraz więcej sformułowań skleconych ze sobą jak deski prowizorycznego kurnika.”

Kiedy próbujemy coś opisać, słowa-skamieliny przychodzą nam do głowy jako pierwsze, ponieważ są objawem pisarskiego lenistwa. Spójrz, jak wiele skamielin może się zmieścić w jednym krótkim tekście:

Amerykańskie tabloidy donoszą, że kolejne „royal baby” już w drodze… Ciąża Kate Middleton była jednym z największych wydarzeń zeszłego roku. Brytyjskie i światowe media oszalały na punkcie mającego przyjść na świat królewskiego potomka.Od porodu minęło zaledwie pięć miesięcy, a prasa już spekuluje, że rodzina Kate i Williama znowu się powiększy! Uważają, że mała siostra dla Jerzego to świetny pomysł. Ich bliscy byli zachwyceni, kiedy Kate i William ogłosili tę radosną nowinę.

Za każdym razem, kiedy przyłapiesz się na słowie-skamielinie, zmotywuj siebie, mówiąc: „Stać Cię na więcej!” Tak, stać Cię na więcej, bo przecież trzeba niewiele, by odświeżyć skamielinę. Czasami wystarczy wymienić jedno słow. Dowodzę tego nagłówki gazetowe czy slogany reklamowe, na przykłada takie:

Jestem gentlemanem. Jeżeli nie w każdym, to w co drugim calu.
Ostatni zajazd na Roztoczu.
To się w głowie nie mieści, ile się w sypialni zmieści.

 

Ze słowami jest jak z przyprawami.  Za mało soli spowoduje, że zupa będzie mdła. Za dużo chilii sprawi, że krewetki staną się niejadalne. Dbaj o podniebienie czytelnika.

Kucharz potrzebuje dobrego noża, pisarz także. Pisz nożem – tak Michelle Russel zatytułowała swój artykuł o redagowaniu tekstów. Pisz, a właściwie redaguj swój tekst nożem, ponieważ pisać możesz dla siebie, ale redagujesz dla czytelnika. Chcesz powiedzieć coś od siebie światu. Dobrze, więc pozwól swojemu umysłowi i sercu powiedzieć, co zechcą. A następnie weź do ręki nóż i wytnij wszystko to, co niepotrzebne. Najpierw będziesz wycinał duże fragmenty, potem, gdy wyrobisz sobie nawyk pisania nożem, zbędnych słów będzie coraz mniej.

Więcej na temat tego, jakich słów się pozbyć, a jakie wybrać, by tekst nabrał blasku w mojej najnowszej książce Magia słów. Jak pisać teksty, które porwą tłumy.