istnieje takie miejsce na stronie, które należy do najczęściej odwiedzanych i najbardziej zaniedbywanych. Strona O mnie. To tutaj trafia czytelnik, który zainteresował się Twoją ofertą/Twoim blogiem i potrzebuje ostatniego impulsu, by zdecydować, czy zaproponuje Ci współpracę. A skoro jeszcze się waha, to znaczy, że szuka odpowiedzi na pytania. Wydaje się, że wiemy, jak one brzmią: „Czym on się zajmuje?”, „Jakie ma wykształcenie?”, „Jakie ma doświadczenie?”, „Co osiągnął?”. Problem w tym, że czytelnik formułuje je inaczej. Skąd ta pewność? Ponieważ czytelnik szuka takich informacji o Tobie, które są ważne dla niego. Żeby nie zmarnować tej cennej chwili, w której czytelnik trafia na stronę O mnie, trzeba przetłumaczyć te cztery pytania na język czytelnika.

Czym on się zajmuje? = Jak on może mi pomóc?

Oto krótki biogram Dana Roama, autora światowego bestsellera „Narysuj swoje myśli”: Dan Roam pomógł menedżerom z Microsoft, Google i Wal-Mart rozwiązywać skomplikowane problem dzięki myśleniu wizualnemu. Choć w pierwszej chwili uwagę przyciągają nazwy takie jak Google czy Microsoft (któż z nas może się poszczycić takimi klientami?), to jednak w tym bio pojawiają dwa magiczne określenia, które może wykorzystać każdy.
Otóż, dowiadujemy się, komu autor pomógł (menedżerom) oraz jak rozwiązał problemy (dzięki wizualnemu myśleniu – dziedzinie, którą Dan Roam spopularyzował). A skoro problemy są skomplikowane, wizualne myślenie jawi się jako metoda skuteczna.
Dwa magiczne czasowniki, które każdy może wykorzystać na swojej stronie O mnie to „pomagać” i „rozwiązywać problemy”.

Donna Moritz z Socially Sorted na stronie O mnie pisze wprost: This page is really about how I can help you. (Ta strona jest o tym, jak mogę Ci pomóc). I dalej wyjaśnia: „Pomogę Ci zdobyć większy zasięg i ruch, byś robił więcej w krótszym czasie, na właściwych platformach i dla idealnego odbiorcy.” Autorka wie, czego potrzebuje jej klient i jak może my pomóc.

A co jeśli słowa „pomagać” lub „rozwiązywać problemy” nie pasują do Twojego biogramu? Wybierz inne czasowniki, które opisują to, co robisz. Ważne, żeby to były właśnie czasowniki. Bo tylko czasownik, który opisuje działanie, sprawi, że wydasz się czytelnikowi osobą aktywną i dynamiczną. Pisz o tym, co robisz, a nie kim jesteś. Spójrz na ten biogram:

Dr. Kelly McGonigal […] tłumaczy koncepcje psychologiczne i neurologiczne na praktyczne strategie, które wspierają rozwój osobisty i wzmacniają społeczności.

Pogrubione czasowniki nie tylko zwięźle i precyzyjnie opisują to, co robi autorka, ale i podkreślają korzyści, np. wspierają, wzmacniają.

Jakie ma wykształcenie? = Jak doszedł do tego, co wie?

Strona O mnie to świetne miejsce na krótką opowieść, dzięki której czytelnik Cię zapamięta. Nasze życie nie jest spisem dyplomów i osiągnięć, lecz podróżą pełną niespodziewanych wydarzeń. To, co najważniejsze dzieje się pomiędzy wierszami CV. Joseph Campbell, badając mity i symbole różnych ludów, odkrył, że układają się one w „jedną wielką opowieść ludzkości”. Choć bohaterowie wszystkich czasów mają tysiące twarzy, to wyruszają w tę samą podróż. „Bohater – pisze Campbell – symbolizuje obraz potęgi twórczej i zbawczej siły, który kryje się w głębi duszy każdego z nas, czekając tylko na to, abyśmy to odkryli i ożywili.”

Gdyby Joseph Campbell mógł przeczytać historie na stronach O mnie, byłby zadowolony. Okazuje się, że większość życiowych podróży przebiega wedle podobnego scenariusza. Podróż zaczyna się od wezwania, które pojawia się wówczas, gdy tęsknimy za zmianą. Zwykle w trudnych okolicznościach jakiś głos wzywa nas, byśmy wyruszyli w podróż. Wezwanie to początkowo odrzucamy, ale kiedy je w końcu przyjmiemy, rozpoczyna się przygoda. Na drodze czekają na nas mentorzy, ale i czyhają demony. Podróż niekoniecznie musi skończyć się happy endem, ale zawsze prowadzi do odkrycia nie znanych dotychczas sił, które w nas tkwią.

Campbellowski scenariusz opowieści przyda się wtedy, kiedy na stronie O mnie będziesz opisywać zawodową przemianę (np. o tym, jak porzuciłeś nudną pracę, by oddać się swojej pasji). A co jeśli nie masz w zanadrzu historii ze zwrotem akcji? Nic nie szkodzi. Historia powstaje wtedy, gdy opowiadasz o kolejnych wydarzeniach krok po kroku, np. tak:

Pod koniec studiów polonistycznych nieoczekiwanie zafascynowało mnie to,  jak zmienia się tekst na ekranie. Połączyłam wiedzę filologiczną z mało znaną wówczas dziedziną, webwritingiem. W efekcie powstał doktorat na temat hipertekstu, kilkadziesiąt artykułów na temat komunikacji w Sieci (np. ten o etykiecie w e-mailach), a później książka Webwriting. Profesjonalne tworzenie tekstów dla Internetu, która po kilku latach doczekała się drugiego wydania.

Storytelling ubarwia tekst, ale w opowiadaniu trzeba znaleźć umiar, by nie nadwyrężyć cierpliwości czytelnika. Czy kiedykolwiek zdarzyło Ci się, żeby w pociągu lub w poczekalni nieznajomy opowiadał Ci historię swojego życia z najdrobniejszymi szczegółami? Nie miałeś wyjścia, musiałeś wysłuchać do końca, ale gdyby ktokolwiek opowiadał Ci taką przydługą opowieść na stronie O mnie pewnie kliknąłbyś przycisk Wstecz. Skup się na tym, co w Twojej życiowej podróży istotne z punktu widzenia branży/oferty i co doprowadziło Cię do miejsca, w którym jesteś teraz.

Jakie ma doświadczenie? – Czy mogę mu zaufać?

Nic nie wzbudza większego zaufania niż dowody. W tekście internetowym za dowód może posłużyć prosty link, np. do infografiki, którą przygotowałeś. Ponieważ strona O mnie notuje wiele odwiedzin, dobrze jest zebrać na niej linki do treści, które potwierdzą Twoją ekspertyzę. (np. darmowy e-book, najpopularniejsze wpisy z bloga).

Zaufanie wzbudzą też opinie klientów lub nazwy znanych marek, z którymi współpracowałeś, np. Mimo, że nie jesteśmy wielką organizacją z biurem, sekretarkami, brygadą akantów i działem windykacji, sprawdziły już nas takie firmy jak: Allegro, Carlsberg, Credit Agricole, Google, PARP, Tesco, Winiary (explainvisually.co)

Czym byłyby jednak fakty bez szczypty emocji? By wzbudzić zaufanie czytelnika, napisz też o tym, jak podchodzisz do swojej pracy. To miejsce na dewizę – koniecznie okraszoną wyjaśnieniem.

Autorka bloga niemieckasofa.pl przytacza dewizę: „Nie ma rzeczy niemożliwych”, a następnie wyjaśnia, że będąc osobą niedosłyszącą, skończyła filologię obcą i została tłumaczem.

Dewiza na mojej stronie O mnie brzmi: Nauczając, łączę wiedzę akademicką z podejściem biznesowym. Kieruję się dewizą docendo discimus (ucząc innych, sami się uczymy), dlatego wiele inspiracji zawdzięczam moim czytelnikom, studentom i kursantom.

Co osiągnął? = Co go wyróżnia?

Dlaczego czytelnik miałby wybrać akurat Ciebie? Podkreślając swoje wyróżniki, zdystansujesz konkurencję, nt. tak: Wyróżnia mnie to, że nie tylko używam symboli, ale także personalizuję rysunki. Rozpoznasz na nich twarze i humorystyczne skojarzenia. Jako trener dbam o jasność przekazu i dynamikę pracy. Pomagam efektywnie przeprowadzić spotkanie (facylitacja graficzna). Dostosowuję kolorystykę i styl rysunku do preferencji autora. Powstałe praca dedykuję i wręczam mówcom. Nie posługuję się szlagierami rysunkowymi i jedynie „ludzikami na jedno kopyto”. Każdy flip ma w sobie rys komiksowo-bajkowo-procesowy. Jestem tłem dla Ciebie i Twoich słów. (drawthewords.pl)

I jeszcze dwa tajemnicze pytania

Oprócz czterech pytań, które przetłumaczyłam na język czytelnika, istnieją jeszcze dwa, o których wcześniej nie wspomniałam, ponieważ jedno z nich nie musi mieć odpowiednika po stronie autora, a drugie – po stronie czytelnika.

Kiedy podsycisz ciekawość czytelnika opowieścią czy dewizą, możesz się spodziewać, że w jego głowie zrodzi się pytanie: Jaki on jest prywatnie? To odrobinę wścibskie pytanie i nie musisz na nie odpowiadać, choć zwykle informacje o życiu prywatnym ocieplają wizerunek i to nie tylko na ulotce wyborczej polityka. Możesz wybrnąć z sytuacji, mrugając okiem do czytelnika, np. tak:

Lubię gotować – najchętniej makaron ze „spontanicznym” sosem. Lubię robić torty – najbardziej czekoladowy. Lubię oczywiście jeść. Na szczęście lubię też biegać – mój ulubiony dystans to 10 km (niewiadomska.com)

A drugie tajemnicze pytanie? Tym razem to nie pytanie czytelnika, lecz Twoje. Nie wiesz, jakie? No właśnie, bo to pytanie często nieuświadomione, a jednocześnie właśnie z jego powodu w ogóle tworzymy stronę internetową. By czytelnik ściągnął naszego e-booka, napisał do nas maila z propozycją lub zapisał się na kurs. Tajemnicze pytanie brzmi: Co chcę, żeby czytelnik zrobił? Strona O mnie marnuje swój potencjał bez wezwania do działania. Jak je sformułować? Wystarczy proste: Napisz do mnie, Zamów darmowego e-booka, Zapisz się na kurs. Oczywiście, możesz poeksperymentować, np. ostatnio często formułuje się wezwania do działania w pierwszej osobie: Zamawiam darmowy kurs. Najważniejsze, by jasno powiedzieć, czego oczekujesz od czytelnika. Nawet, jeśli dane kontaktowe znajdują się w stopce strony, proste słowa Napisz do mnie (koniecznie jako link do adresu e-mail) podkreślą, że zależy Ci na kontakcie.

Od brudnopisu do wersji ostatecznej

Mamy przed sobą sześć pytań: pięć od czytelnika i jedno nasze. Co teraz? Czas na nie odpowiedzieć. Ba, gdyby to było takie proste… Na początku napisałam, że strona O mnie jest często zaniedbywana. Nie bez powodu. Gdy piszemy o sobie, zwykle dopada nas blokada. Dlatego wolimy pisać kolejne notki blogowe niż pochylić się nad stroną O mnie. Z pomocą przychodzi sprawdzony sposób na pisarskie blokady – pisanie automatyczne. Odpowiedz na pytania, pisząc spontanicznie i bez zastanowienia. Nie zwracaj uwagi na stylistykę ani gramatykę. Pisz najszybciej jak się da, żeby blokada nie zdążyła cię dopaść. Kiedy już będziesz gotowy, przejrzyj brudnopis i wybierz z niego fragmenty związane z branżą, tak, by strona O mnie wspierała Twoją ofertę. Następnie w wybranych fragmentach podkreśl czasowniki. Jeśli będzie ich niewiele, to mogę się założyć, że zamiast nich pojawiły się nominalizacje, np. „pisanie”, „sporządzanie”, „prowadzenie”. Zamień je na czasowniki, np. „piszę”, „sporządzam”, „prowadzę”.

Na tym etapie mogą narodzić się dwie wątpliwości. Pierwsza: W jakiej kolejności to wszystko ułożyć? Badania wędrówki gałki ocznej po ekranie od wielu lat dowodzą, że najwięcej uwagi czytelnik poświęca informacjom, które znajdują się w górnej partii ekranu. Zacznij od imienia i nazwiska (to zadziwiające, na jak wielu stronach O mnie ich brakuje, a przecież, by zacząć spotkanie z klientem – także to wirtualne – trzeba mu się najpierw przedstawić:) Pamiętaj też o zdjęciu, na którym prezentujesz się naturalnie. Jeśli masz w zanadrzu fotografię, która przedstawia Cię podczas pracy (np. w Twojej pracowni lub w momencie, gdy wygłaszasz prelekcję) szybciej przemówisz do wyobraźni czytelnika.

Pod imieniem i nazwiskiem umieść krótkie podsumowanie zawodowe – najważniejsze informacje, które chciałbyś, by czytelnik o Tobie zapamiętał. Kolejne akapity ułóż zgodnie z hierarchią ważności.

I drugi dylemat: Tekst powinien być długi czy krótki? Amerykańscy blogerzy zwykle odpowiadają „krótki”, gdyż jako postaci dobrze znane w branży mogą sobie na taką skrótowość pozwolić. Z pewnością tekst na stronie O mnie powinien być zwięzły, ale jednocześnie – wyczerpujący. Napisz tyle, ile Twoim zdaniem wystarczy, by wzbudzić zaufanie czytelnika. Internetowy czytelnik skanuje tekst w poszukiwaniu informacji ważnych dla siebie. Jeśli więc Twój tekst zacznie przypominać ścianę tekstu, podziel go na akapity opatrzone śródtytułami, np: tak, jak zrobiłam to na mojej stronie O mnie. Dzięki temu zabiegowi czytelnik szybko odnajdzie to, co najbardziej go interesuje.

Na szczęście, strona O mnie nie jest wykuta w skale. Sprawdzaj, które frazy kluczowe sprowadzają na Twoją stronę więcej czytelników i które wezwania do działania sprzyjają konwersji. Analizuj, modyfikuj i przede wszystkim – aktualizuj. Niech strona O mnie zmienia się wraz z Tobą. By to najczęściej odwiedzane miejsce na stronie nie stało się najbardziej zaniedbywanym.