są subtelne, delikatne, ulotne. Emocje. Trudno nam je nazwać i się do nich przyznać. Pewnie dlatego, kiedy o nich piszemy, uciekamy w stereotypy. Język stanął kołkiem w gardle. Czoło pokryło się kroplami potu. Serce waliło jak szalone. Mało kto przeżywa emocje tak intensywnie. No, może poza Stefcią Rudecką….

Ta sama kawa będzie smakowała inaczej, kiedy wypijesz ją przy zachodzie słońca na tarasie nadmorskiej restauracji niż gdy poparzysz nią sobie usta, tuż przed stresującym spotkaniem z klientem.

Obraz przedstawiający prowansalską dolinę wywoła w Tobie inny nastrój, gdy będzie wisiał w hallu ekskluzywnego hotelu, a inny – na szpitalnym korytarzu. Inaczej będziesz wspominał film, który oglądałeś w dzieciństwie w Święta i taki, na którym byłeś w kinie podczas nieudanej randki.

Daniel Salzman z Columbia University twierdzi, że wszystko, co nas spotyka filtrujemy przez nasz nastrój, nasze doświadczenia i oczekiwania. Teksty, które czytamy również. Aby napisać popularny artykuł ekspercki czy dobry tekst reklamowy, trzeba przynajmniej próbować wczuć się w emocje czytelnika. I dać sobie szansę na to, by zbudować z nim więź. Jak odgadnąć, co czuje czytelnik, który zmaga się z problemem, o którym piszesz?

Czytelnik nie jest Stefcią Rudecką

Aby złapać kontakt z czytelnikiem, najlepiej zjednoczyć się z nim w bólu. To świetny sposób na rozpoczęcie artykułu eksperckiego czy tekstu reklamowego. Prawie pewniak. Prawie, bo…można przesadzić. Często wydaje nam się, że aby dotrzeć do emocji czytelnika, trzeba je zwielokrotnić. Tymczasem, wyolbrzymione reakcje stają się niewiarygodne.

Stefcia Rudecka, nadwrażliwa bohaterka Trędowatej, wzruszała nasze prababcie, ale współczesnemu czytelnikowi jej histeryczne zachowanie już nie wyciska łez. Zresztą, przekonajmy się:

Ciężary waliły jej w mózg, gorąco i dreszcze przebiegły jej członki. List włożyła do koperty, zmięła gorączkowo, wsuwając go do biurka prawie machinalnie. Przeciągnęła ręką po czole. Dłoń była zupełnie mokra. Zaczęło jej się mącić w oczach, poczuła lekkie mdłości, w głowie huczały gromy.

Podeszła chwiejnie do okna i mętnym wzrokiem popatrzyła na ukwiecony ogród.

- Trędowata! – szepnęła z bólem.

Nagle zaczęła się śmiać, strasznie śmiać…Głuchy jęk i śmiech wybuchał z jej piersi.

- Oni kłamią! kłamią! – wołała zanosząc się od śmiechu  (…)

Usiadła na łóżku, uspokoiła się i umilkła. Twarz jej poczęła się krzywić kurczowo, jak u dziecka przed płaczem; oczy zupełnie mętne, nieprzytomne utkwiła w dużej fotografii narzeczonego, stojącej na biurku wśród kwiatów, i szeptała coraz ciszej, pieściwym głosem:

- Waldy…Waldy mój…czy ja cię unieszczęśliwię?…ty dzielny!…ty mię kochasz! ty! ty!…

Brwi jej podniosły się na zroszonym czole i skupiły, tworząc bolesny łuk, usta drgały, opadając w dół.

- Waldy…Wal…dy – wyjąknęła i nagle zaniosła się spazmatycznym płaczem.

Głowę rozpaloną, w której krew buchała zbitym wałem, wtuliła w poduszki, a płacz straszny, rozpaczliwy płacz, idący z każdej kropli krwi, z każdego włókna nerwów, płacz z duszy, płacz z serca wstrząsnął nią jak orkan rozwścieczony.

To był płacz całej istoty, olbrzymi! siłą swą mogący rozdzierać kamienie, najtwardsze skały!

W mózgu miała tysiące młotów. Ogarniał ją ogień.

W głowie i sercu zakochanej Stefci szaleje burza. Ciężary walą w mózg, w głowie huczą gromy, jęk wybucha w piersi, płacz wstrząsa jak orkan, a mózg ogarnia ogień. Jakby tego było mało, Stefcia odczuwa wszelkie fizjologiczne objawy stresu. I to na raz. Dreszcze, mdłości, poty, gorączka, spazmy. Dodatkowo, język, w którym Mniszkówna opowiada o emocjach, wydaje się dziś tak wyeksploatowany, że aż nieszczery.

I choć wydawać by się mogło, że sława Trędowatej przeminęła wraz z epoką naszych prababć, to jednak wciąż całkiem łatwo wpaść w pułapkę Stefci Rudeckiej. Wyobraź sobie, że piszesz tekst pt. Jak pokonać lęk przed mówieniem po angielsku. W pierwszym akapicie próbujesz wczuć się w emocje czytelnika. Na przykład tak: „Chcesz wydusić słowo po angielsku. Serce wali Ci jak szalone. Ręce drżą. Język staje kołkiem w gardle”. Te reakcje pasują jak ulał do Stefci Rudeckiej, ale czy wyrażają to, co przeżywa czytelnik?

Po przeczytaniu takiego wstępu, czytelnik w najlepszym wypadku pomyśli, że nie znajdzie w artykule niczego dla siebie. Owszem, ma trudności z wysłowieniem się po angielsku, ale nie odczuwa aż takiej paniki. Gorzej, gdy czytelnik uzna, że autor celowo wyolbrzymia problem, by dowieść, jak niezbędne jest jego rozwiązane czy produkt. Taki spreparowany lęk  zaszkodzi zwłaszcza tekstowi reklamowemu, gdyż podważy jego wiarygodność.

Czytelnicy nie zarywają nocy z powodu problemu, o którym piszesz i nie rozpaczają tak bardzo jak Stefcia nad utratą Waldemara. Jak zatem dotrzeć do emocji czytelnika, nie manipulując nimi?

Czytelnik ceni szczerość

Dziś czytelnicy sami nam podpowiadają, co czują. Internetowe komentarze tętnią emocjami. Oto przykładowe komentarze na temat językowej blokady:

Uczyłem się angielskiego, ale zawsze boję się otworzyć usta, aby do kogoś zagadać.
Wstyd mi dukać po angielsku.
Marzę, by mówić luźno po angielsku.

Te trzy szczere sformułowania o wiele lepiej wyrażą emocje niż walące serce czy drżące ręce. Posługując językiem czytelnika, łapiesz z nim kontakt.

Komentarze mogą Cię też zainspirować do stworzenia kilku zdaniowych historii, np. o pewnej sekretarce, która w szkole miała same piątki z angielskiego, ale bała się mówić w tym języku. Pewnego dnia szef wysłał ją na spotkanie z zagranicznym klientem i… Co się wydarzyło? Czy pokonała swoją blokadę?

Żeby zróżnicować temperaturę emocjonalną, możesz przedstawić kilka mini-historii. Jeśli przepleciesz typowe problemy bardziej ekstremalnymi, czytelnik będzie miał szansę zidentyfikować się z jednym z przypadków.

Do emocji przemówić można także mniej bezpośrednio, np. przytaczając ciekawą statystykę, np. 3 na 10 osób uczących się języka obcego przyznaje, że boi się rozmawiać w tym języku, jak dowodzą badania Instytutu X lub cytat, np. Jedyne głupie pytania, to te, których nie zadajesz (MacCready) czy wyniki badań naukowych, np. pokazujące, że istnieje związek między blokadą językową a introwertyzmem.

Wszystko po to, by odpędzić widmo Stefci Rudeckiej i zbudować więź z czytelnikiem.

 

Tych Czytelników, którzy nie ukończyli jeszcze 25 lat, zachęcam do udziału w II Edycji Konkursu Literackiego Bursztynowa Szuflada. Do wyboru gatunki: opowiadanie fantasy, opowiadanie science fiction, bajka. Termin nadsyłania prac upływa 30 września 2015 roku. Więcej informacji tutaj.